Zadanie i cel – czystość serca

przez admin w dziale Filokalia

Kasjan, w pierwszej rozmowie z Abba Mojżeszem (Jan Kasjan, Rozmowy z Ojcami, t.1, Kraków 2002), mówi o tym, że wszelkim sztukom i naukom właściwy jest jakiś skopos (zadanie) i telos (cel), na które pilnie zważa każdy twórca, chcąc pogodnie i chętnie znosić prace, niebezpieczeństwa czy wydatki.

W czasach Kasjana istniała wyraźna różnica pomiędzy tymi dwoma pojęciami. Słowem skopos określało się cel bliższy, bezpośredni, zaś słowem telos, cel dalszy, ostateczny. Rzeczownik skopos w jęz. greckim oznacza dodatkowo jeszcze „tarczę” i w tym znaczeniu również używa go Kasjan. Podaje on przykład łucznika, usiłującego trafić do namalowanej na tarczy (skopos) nagrody. Bez względu jednak na to, co robimy, możemy wyróżnić w naszym postępowaniu jakieś zadanie i jakiś cel. Dobry organizator wie, do jakiego celu dąży, wie, co chce osiągnąć i w jaki sposób. Podobnie każde ludzkie działanie, jeśli ma przynieść określony pożytek, powinno mieć wyznaczony cel i sposób jego osiągnięcia. Bez tego wstępnego rozeznania trudno o dobrą organizację pracy, o harmonię w działaniu.

Ma więc i nasze powołanie swoje zadanie i swój własny cel, dla którego niestrudzenie chętnie ponosimy wszelkie trudy.

Tutaj Kasjan zastanawia się już nad zadaniem i celem życia mnicha. Dochodzi do wniosku, że ono również musi mieć określone zadanie i wskazany cel. Używając przykładu z łucznikiem, w życiu ziemskim mnich „mierzy”, czyli skupia się na czystości serca (zadanie), po to, by osiągnąć związaną z nią nagrodę, królestwo niebieskie (cel). W rozróżnieniu tych pojęć Kasjana nawiązuje do źródeł stoickich. To zadanie to zamiar duszy, czyli niezachwiane postanowienie umysłu. Celem powołania jest królestwo Boże, a zadaniem czystość serca, bez której do owego celu nikt dojść nie zdoła. Kasjan pisze dalej tak:

Na tym zadaniu skupmy więc naszą uwagę, nim się kierujmy… A gdyby myśl nasza cokolwiek od niego odbiegła, zawróćmy ją natychmiast z powrotem. Niech to zadanie ciągle będzie przed nami, aby kierując się nim jakby normą, umieć stale powracać na prostą drogę. Zadanie to winno być jakby tarczą, wokół której skupiają się wszystkie nasze wysiłki i która natychmiast nas ostrzega, jeśli zboczymy od zamierzonego kierunku.

Kasjan idzie dalej. Podaje inny przykład z łucznikiem. Tym razem jest brak tarczy, nie mogę zobaczyć, gdzie mam wymierzyć strzałę. Nie widzę zatem zadania, nie mogę sprawdzić błędu. Wzrok nie może mnie pouczyć, jak mam celować, by ustrzec się błędu i trafić. Jeżeli zaś nie widzę celu, to nie mogę trafić. Moje wysiłki idą na marne. Podobnie może być w moim życiu. Według św. Pawła celem naszych starań jest żywot wieczny: „Teraz zaś, po wyzwoleniu z grzechu i oddaniu się na służbę Bogu, jako owoc zbieracie uświęcenie. A końcem tego (czyli celem) – życie wieczne” (Rz 6,22). To zadanie to czystość serca, którą słusznie nazwał on uświęceniem. Bez tego nie można osiągnąć powyższego celu. Apostoł używa tu skopos: „(…) zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie” (Flp 3,13). Dosłownie: pędzę według zadania, a więc wykonując zadanie, czyli zapominając o tym, co jest poza mną (czyli o występkach starego człowieka), spieszę by dojść do celu nagrody niebieskiej.

A zatem gdy będziemy zważali na to zadanie, wówczas wszystkie uczynki i myśli zmierzać będą prosto do osiągnięcia czystości serca. Gdybyśmy zaś nie mieli jej ciągle przed oczyma, wtedy nie tylko daremnie będziemy trwonić siły na bezużyteczne prace, ale nawet myśli nasze powstawać będą przeciw sobie. Jest bowiem rzeczą oczywistą, że umysł, który nie ma jakiegoś zasadniczego przedmiotu, do którego mógłby powracać i pewnie przy nim trwać, musi co godzinę, ba – co chwilę – zmieniać swój stan, w zależności od różnorakich pokus i zewnętrznych wydarzeń.

Przy tej okazji, warto spojrzeć na rozumienie serca. Piękną definicję zawiera Katechizm Kościoła Katolickiego:

Serce jest miejscem, gdzie przebywam, to nasze ukryte centrum, nieuchwytne dla naszego rozumu ani dla innych. Tylko Duch Boży może je zgłębić i poznać. Jest miejscem prawdy, gdzie wybieramy życie lub śmierć. Jest miejscem spotkania, albowiem nasze życie, ukształtowane na obraz Boży, ma charakter relacyjny (KKK 2563).

Serce zatem to nasze najgłębsze miejsce, gdzie podejmujemy najważniejsze decyzje naszego życia. To tu rozstrzyga się i nasz wybór powołania i wszystkie inne wybory życiowe. Co ważniejsze, to miejsce jest miejscem naszego spotkania; spotkania z drugim człowiekiem, ale i z Bogiem. Jako osoba, pozostajemy w relacji z innymi ludźmi. Jakość tych relacji zależy od naszej postawy i zaangażowania. Nie jest to jednak praca na określony czas, wymaga ciągłego trudu i wysiłku. Dobre owoce przyjdą z czasem. Nie jest możliwe osiągnięcie od razu doskonałych relacji z kimkolwiek.

Podobnie Kasjan, w rozmowie z Abba Mojżeszem, przypomina, że doskonałości nie osiągniemy od razu. Nie da się tego zrobić również bez miłości. Dla niego najważniejsze jest to, aby wszystko czynić dla czystości serca, dla niej pragnąć wszystkiego: „Umiejmy przysposobić i zachować w sobie serce wolne od jakichkolwiek szkodliwych namiętności, a potem pnijmy się w górę postępując ku tej doskonałości, która polega na miłości. (…) Pamiętajmy, że zawsze mniejszy jest zysk, jaki mamy z postu, niż uszczerbek, jaki ponosimy na skutek gniewu. Podobnie owoc wynikający z czytania nie zrównoważy straty powstałej ze zlekceważenia brata. Wypada zatem, aby to, co drugorzędne, a więc posty, czuwania, samotność, rozważanie Pisma, praktykowane było przez nas dla osiągnięcia głównego zadania, tzn. czystości serca, którą jest miłość. Tej zasadniczej cnoty nie powinniśmy nigdy usuwać na dalszy plan z powodu rzeczy drugorzędnych. Jeżeli bowiem nieugięcie trwać będziemy w miłości, wówczas nic nam nie zaszkodzi, choćbyśmy nawet z praktyk drugorzędnych musieli coś opuścić. W przeciwnym wypadku na niewiele się one przydadzą, nawet gdybyśmy je wszystkie wykonali, ale zabrakłoby tej zasadniczej pobudki, pod wpływem której wszystko powinniśmy czynić”.

Powyższe słowa możemy zastosować również do modlitwy Jezusowej. Ona też może stać się pewną praktyką, poprzez którą będziemy chcieli coś osiągnąć. Jeżeli braknie w nas miłości, jeżeli zniknie nam z oczu cel, dla którego podejmuje modlitwę, to łatwo wtedy o pseudoreligijność, która tylko w zewnętrznym wyrazie będzie przypominać pobożność i autentyczną wiarę. Tu potrzebne jest spojrzenie serca i wzbudzenie świadomej postawy zmierzania ku Panu.

Daremnie więc ktoś mozoli się tymi ćwiczeniami i na nich tylko skupia uwagę, zadowalając się nimi jakby dobrem najwyższym, jeśli wysiłkiem swej duszy nie sięga wyżej, aby zdobyć cel, dla którego mamy pożądać tych rzeczy. Może się więc zdarzyć, że posiadając wszystkie potrzebne w tym powołaniu narzędzia, pozostanie ktoś taki nieświadom celu, w którym zawarta jest cała nasza korzyść. Jako rzeczy szkodliwej powinniśmy więc unikać wszystkiego, co mogłoby zamącić czystość i spokój naszej duszy, choćby nie wiem jak wydawało się to pożyteczne i konieczne. Trzymając się tej zasady, unikniemy rozproszeń i błędnych poszukiwań, a upragniony cel zdołamy osiągnąć idąc drogą prostą i bezpieczną.


Brunon Koniecko OSB – weź udział w rekolekcjach „Oddychać Imieniem”


Publikacje pomocnicze na temat modlitwy Jezusowejwejdź do naszej księgarni on-line


Skomentuj

Wybór z I tomu „Filokalii”
Możesz pomóc
Darowizna na rzecz projektu FILOKALIA

Kwota: PLN

Dołącz do nas
Praktyka modlitwy Jezusowej

Zapisz się do newslettera

Dołącz do grona zadowolonych subskrybentów i ciesz się z wartościowych tekstów o modlitwie serca. Na bieżąco będziemy informować o postępie prac nad pierwszym przekładem FILOKALII. W nagrodę otrzymasz darmowe E-BOOKI :)