Wszystko dla dobra dzieci duchowych

przez admin w dziale Filokalia

Gdy w grę wchodziło zbawienie dzieci duchowych, starców nic nie mogło powstrzymać, ważyli się nawet spierać z Bogiem. Przykład takiego postępowania przekazuje nam Księga starców:

Abraham, uczeń abba Sisoesa, był kiedyś kuszony przez szatana i starzec dowiedział się, że uległ pokusie. Wtedy wstał i wyciągnął ręce do nieba, mówiąc: „Boże, chcesz czy nie chcesz, nie puszczę Cię, póki go nie uzdrowisz!”. I zaraz został uzdrowiony”.

Dla duchowego dobra powierzonych im osób decydowali się niejednokrotnie na nietypowe i z punktu widzenia normalnej praktyki kościelnej wręcz ryzykowne działania. Zdarzały się wypadki, że swoim penitentom nie wahali się udzielać rozgrzeszenia starcy, którzy sami nie otrzymali sakramentalnych święceń. Co więcej, starzec gotów był wziąć na siebie grzech powierzonej mu osoby. W ten sposób żyjący w VI wieku w Palestynie koło Gazy wielki starzec Barsanufiusz zawarł ze swoim uczniem Doroteuszem, którego dręczyły pokusy cielesne, specyficzny kontrakt: bierze on na własny rachunek grzechy Doroteusza, ale pod warunkiem, że ten będzie przestrzegał słów i zaleceń ojca duchowego. Umowa ta wywarła wielki wpływ na życie wewnętrzne Doroteusza, który sam został starcem i pisarzem ascetycznym bardzo cenionym na chrześcijańskim Wschodzie.

Takie i inne niekonwencjonalne zachowania stawały się nieraz powodem ostrej reakcji ze strony władz kościelnych oraz sankcji nakładanych na starców (przykładem może tu być choćby starzec Leonid z Pustelni Optyńskiej, któremu zakazano kontaktów z wiernymi i zabroniono nosić habit schimnicha). Konflikt z reguły udawało się jakoś załagodzić, gdyż ogromny autorytet duchowy, jakim cieszyli się starcy w Kościele prawosławnym, dawał im jakby specjalne prawa.

Na prawosławnym Wschodzie starcy to niemal instytucja. Ale jeśli już mówi się o instytucji, to trzeba przyznać, że niewątpliwie jest to instytucja na wskroś charyzmatyczna. Starcem bowiem nie można stać się dzięki np. specjalnym święceniom czy jakiejkolwiek nominacji. Posługę starca można pełnić jedynie dzięki wielkiemu osobistemu doświadczeniu wewnętrznemu i bezpośredniej inspiracji Ducha Świętego. Duch zaś „wieje, kędy chce”. Charyzmat ojcostwa duchowego nie musi być związany z nieprzerwanym następstwem ojców i synów duchowych, może się wyłonić w Kościele tam, gdzie Duch Święty go wzbudzi, także bez widzialnego pochodzenia. Sytuacja, jaka w XIX wieku miała miejsce w Pustelni Optyńskiej, w której wypadku można by mówić wręcz o czymś w rodzaju dynastii wielkich starców, raczej nie była regułą. Najlepszym tego przykładem jest żyjący w XVIII wieku wielki odnowiciel starczestwa, św. Paisjusz Wieliczkowski (1722–1794), który w młodości w poszukiwaniu ojca duchowego przewędrował wiele monasterów w Rosji, Mołdawii i na Górze Atos, nigdzie nie znajdując „starca według swego serca”. Do młodego mnicha, który kiedyś z podobnym problemem zwrócił się do niego, Paisjusz powiedział:

Jak można prowadzić drogą, którą samemu się nie chodziło? (…) Mamy, bracie, tylko jedną drogę wyjścia: pilnie i ze łzami uczyć się w dzień i w nocy z pism świętych Ojców i prosząc o radę braci, którzy myślą jak my, oraz starszych ojców, uczyć się wypełniać Boże przykazania i naśladować przykład świętych naszych ojców.

Paisjusz sam boleśnie doświadczył, co oznacza brak – pomimo gorliwych poszukiwań – prawdziwego ojca duchowego, a ponieważ spotykał innych mających podobny kłopot, wiedział, że nie jest to doświadczenie odosobnione. Środkiem zaradczym okazała się wytężona lektura pism dawnych starców połączona z usilną modlitwą. W ten sposób Duch Święty pozwolił mu i jego towarzyszom niejako zawiązać zerwaną nić dziedziczenia, wszczepić rozwijający się pęd własnej duchowości w drzewo genealogiczne ojcostwa duchowego. To dlatego w zakładanych przez niego i jego uczniów wspólnotach przywiązywano tak wielką wagę do przekładów i publikacji pism wielkich mistrzów życia duchowego. Sam św. Paisjusz przetłumaczył na język cerkiewnosłowiański słynną Filokalię (ros. tytuł: Dobrotolubije). O tym, jak bardzo w XIX-wiecznej Rosji była potrzebna ta książka, także wśród prostych ludzi poszukujących kierownictwa w życiu wewnętrznym, świadczą m.in. znane Opowieści pielgrzyma.

Na przełomie XVIII i XIX wieku rzesza uczniów św. Paisjusza Wieliczkowskiego rozeszła się po licznych monasterach we wszystkich niemal rejonach ogromnego imperium carów. Wielu z nich zostało starcami, dając tym samym początek renesansowi rosyjskiego starczestwa, które w kolejnym stuleciu przeżyło pełnię swego rozkwitu. W dziejach duchowości rosyjskiej wiek XIX można by z powodzeniem nazwać „złotym wiekiem” starczestwa. Rosyjski starzec, rozsławiony w dziełach literackich Fiodora Dostojewskiego poprzez kreacje postaci starca Tichona z Biesów, a zwłaszcza starca Zosimy z Braci Karamazow, stał się wręcz charakterystycznym przedstawicielem duchowości specyficznie słowiańskiej.


Ireneusz Cieślik – fragment z książki „Starcy z Pustelni Optyńskiej”


Publikacje pomocnicze na temat modlitwy Jezusowejwejdź do naszej księgarni on-line


Skomentuj

Wybór z I tomu „Filokalii”
Możesz pomóc
Darowizna na rzecz projektu FILOKALIA

Kwota: PLN

Dołącz do nas
Praktyka modlitwy Jezusowej

Zapisz się do newslettera

Dołącz do grona zadowolonych subskrybentów i ciesz się z wartościowych tekstów o modlitwie serca. Na bieżąco będziemy informować o postępie prac nad pierwszym przekładem FILOKALII. W nagrodę otrzymasz darmowe E-BOOKI :)