Stosunek św. Antoniego Wielkiego do kleru

przez admin w dziale Filokalia

A jaki miał charakter cierpliwy i jaką skromną duszę! Ponieważ taki właśnie był, niezwykle czcił porządek Kościoła i każdego duchownego uważał za większego od siebie. Nie wstydził się skłaniać głowy przed biskupami i kapłanami. Gdy jakiś diakon przychodził do niego po pomoc, pouczał go o tym, co pożyteczne, ale ustępował przed nim w modlitwie i nie wstydził się sam uczyć (VA 67,1–2).

Niewielu jest dziś badaczy, którzy stoją na stanowisku, że w tym miejscu VA (skrót Vita Antonii / Żywot św. Antoniego Wielkiego) słyszymy głos Antoniego, a nie jego biografa, wykładającego własny program. Atanazy, przywódca kościoła egipskiego, był ze względów oczywistych za­interesowany, aby w modelowym żywocie świętego nowych czasów znalazła się deklaracja jego szacunku wobec wszystkich członków duchowieństwa. Trudno byłoby się spo­dziewać, abyśmy w tak ważnej dla Atanazego sprawie w VA spotkać mieli cokolwiek innego niż manifestację podległości Świętego wobec kleru. Mieliś­my już okazję stwierdzić kilkakrotnie, że Atanazy niewiele przejmuje się stanem faktycznym: jego zadaniem jest opisanie rzeczywistości takiej, jaką ona być ona powinna.

Święty Antoni jest z pewnością modelowym przypadkiem postaci charyzmatycz­nej, jednym z tych, którzy obiektywnie (co nie zawsze oznacza, że subiektyw­nie) stanowili zagrożenie dla przywódców gmin chrześcijańskich powoływa­nych na swe urzędy w drodze ustalonych procedur. W ruchu monastycznym rozwijającym się szybko i spontanicznie w IV w. we wschodniej części świata śródziemnomorskiego, obserwować można występowanie grup, które owo potencjalne niebezpieczeństwo mogły urzeczywistniać, popadając w mniej lub bardziej otwarty konflikt z hierarchią. Wiemy o tym zjawisku stosunkowo niewiele, gdyż źródła, które mamy do naszej dyspozycji, przeszły przez swoistą kościelną cenzurę, dla której wzor­cem dla stosunków między ascetami a hierarchią stały się cytowane wyżej zdania VA.

Na to, by móc przejść od teoretycznych rozważań na temat nieuchronności konfliktu między dwoma skontrastowanymi porządkami autorytetów, musimy się zwrócić ku tekstom wolnym od cenzorskich zabiegów. Znaleźć je możemy, jak wykazał M.A. Williams, w dossier odkrytym w Nag Hammadi. Szczególnie interesująca jest dla naszych rozważań Apokalipsa Piotra; jej grecki oryginał powstał w III w. Zawiera ona świadectwo ostrej niechęci, jaką w środowiskach ascetycznych budził Kościół hierarchiczny.

Będą tam inni spośród tych, którzy nie należą do naszego grona i są nazywani „biskupami” i „diakonami”, tak, jak gdyby otrzymali autorytet od Boga. Ulegają oni sądowi tych, którzy mają zaszczytne miejsca, [por. Mt 23,6: Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach]. Ludzie ci są „bezwodnymi kanałami”.

Autorytet prawdziwy przypada, wedle Apokalipsy Piotra, ludziom posiadającym wiedzę (gnosis) o prawdzie, uczącym innych jak żyć, aby dusza została ponownie poddana boskiemu rozumowi a zwierzęce pasje ustąpiły wewnętrznemu wyciszeniu. Dzieła tego rodzaju krążyły w Egipcie wśród egipskich mnichów za życia Antoniego. Świętemu przypisano nawet jakąś część utworu Nauki Sylwana. Świadczy o tym pergaminowa strona koptyjskiego kodeksu powstałego we wczesnym XI w., na której znajdujemy ustęp 79,9–98 tegoż utworu, a także arabski rękopis z VIII–IX w., z tym samym gnostyckim tekstem przypisanym również Antoniemu.

Przekonanie, iż prawdziwa pobożność jest wsparta na wiedzy (gnosis) osiąganej jedynie przez ludzi, którzy wyrzekli się świata, było szeroko rozpowszech­nione w Egipcie. Na kilka lat przed napisaniem VA Atanazy atakował takie sądy w liście do Drakontiosa, w którym namawiał go do przyjęcia ordynacji, zapewniając, że nie jest prawdą, iż pełnienie biskupich funkcji otwiera drogę grzechowi. Tworząc biografię Antoniego, Atanazy nie musiał prze­konywać jej czytelników, że jego bohater był obdarzony przez Boga charyzmą; jego celem było pokazać w jaki sposób ją zdobył i w jakich granicach winien z niej korzystać. Znamienne jest, że decyzja o porzuceniu świata następuje nie pod wpływem któregoś z ascetów pełnego wiedzy, wizjonera i cudotwórcy, lecz pod wpływem słów Biblii usłyszanych w kościele.

Przekonanie, że w VA 67 słyszymy głos Atanazego, a nie Antoniego, nie oznacza eo ipso, że zostaliśmy wprowadzeni w błąd, a święty do kleru miał sto­sunek niechętny czy choćby obojętny. Istotnej w tym względzie wskazówki dostarcza nam opisany w VA 91 gest umierającego eremity, który ofiarowuje swój płaszcz i melote Atanazemu, ucieleśniającemu w oczach mnichów cały Kościół egipski. Żaden z licznych badaczy VA nie próbował podważać wiarygodności informacji o tym darze – pisząc w niewiele lat po śmierci Antoniego, autor VA nie mógł w sprawie tak istotnej mijać się z rzeczywistością. Sam fakt darowania przez niego przed śmiercią melote świadczy o tym, że cenił on sobie wysoko Atanazego, którego, przypomnijmy, chciał bronić przed arianami, udając się do Aleksandrii.

Czytelnicy VA 91 bez najmniejszych wahań odczytywali w jej tekście biblijne analogie: Antoni jako nowy Eliasz przekazuje duchowe dziedzictwo i swą moc nowemu Elizeuszowi – Atanazemu, który staje się w ten sposób na­stępcą Świętego. W ten sposób Atanazy sprowadza niebezpieczną potencjalnie charyzmę mnicha-cudotwórcy do rozmiarów zjawiska, które mieści się w granicach kościelnego porządku; co więcej dostarczając temu, kto ten porządek organizuje i gwarantuje, duchowej legitymizacji.

W VA uderza obojętność Antoniego wobec kultu: przez dwadzieścia lat spędzonych w forteczce nikt Antoniego nie widział; udając się nad Morze Czerwone Antoni zamierzał żyć na pustyni sam. Uczestnictwo w Eucharystii nie było więc odczuwane przez niego jako coś niezbędnego dla osiągnięcia zbawienia. Za­uważmy, że o ile wielu współczesnych nam patrologów było takim niekanonicznym zachowaniem Antoniego zaniepokojonych, nie przeszkadzało ono Atanazemu, który je oceniał z perspek­tywy chrześcijanina połowy IV w. Warto jest ten fakt odnotować.

VA odczytywana jest, i słusznie, jako akt przymierza między aleksandryj­skim przywódcą Kościoła a zrodzonym w Egipcie ruchem monastycznym. Czy jednak Atanazy widział w mnichach sojusznika już w pierwszych latach swego episkopatu? Wątpliwości w tym względzie wysunął A. Camplani w artykule poświęconym biskupiemu synodowi w Latopolis opisanemu w dossier pachomiańskim. Zgromadzenie to miało miejsce na krótko przed śmiercią Pachomiusza, którego wezwano, aby wytłumaczył się z przypisywanych sobie zdolności, niepokojących kler diecezji, na obszarze których rozwijała się kongregacja pachomiańska. Z żywotu arabskiego i greckiego wynika, że biskupi z największą podejrzliwością, a nawet i wrogością, odnieśli się do Pachomiusza, a to ze względu na jego dioratikon (zdolność rozeznania wewnętrznych dyspozycji człowieka) a także opowiadań o „porwaniu” go do raju. Rozwój kongregacji pachomiańskiej nie był bynajmniej procesem wita­nym przez wszystkich z radością; dowiadujemy się, że w tej samej Latopolis, w której odbywał się synod, nieco wcześniej tłum podburzony przez miejsco­wego biskupa przeciwstawiał się budowie klasztoru.

Wiemy, że w tym synodzie wzięli udział dwaj biskupi, którzy poprzednio byli mnichami pachomiańskiej kongregacji: Filon, zapewne biskup Teb od 339 r., i Muis, biskup Latopolis od 346 r. Muis był „człowiekiem Atanazego”, który wspomina jego imię w cytowanym już liście do Drakontiosa jako pozy­tywny przykład mnicha przyjmującego biskupią sakrę. Imię Filona z Teb pojawia się w Apologii własnej ucieczki i Historii arian. Zastanowić się wypada, czy synod w Latopolis nie był zwołany za zgodą (czy nawet sugestią) Atanazego.

W początkach swego episkopatu Atanazy mógł zachować wiele nieufności w stosunku do organizacji rodzącej się spontanicznie poza nadzorem Kościoła, charyzmatyczne zdolności jej przywódcy mogły być w jego oczach powodem do niepokoju, a nie do poparcia. Ruch monastyczny w pierwszej połowie IV w. składał się z rozmaitych tendencji, stanowiąc idealne środowisko dla ascetów, których i ortodoksja, i ortopraksja („słuszne działanie”) dla kogoś takiego jak Atanazy musiała przedstawiać wiele do życzenia. Biskupi zgromadzeni w Latopolis zapewne oponowali nie tyle przeciwko charyzmie Pachomiusza, co przeciwko jego niezależności od struktur kościelnych.


Prof. Ewa Wipszycka Drugi dar Nilu czyli o mnichach i klasztorach w późnoantycznym Egipcie


Skorzystaj: Św. Atanazy Wielki Żywot św. Antoniego Wielkiego


 

Skomentuj

Wybór z I tomu „Filokalii”
Możesz pomóc
Darowizna na rzecz projektu FILOKALIA

Kwota: PLN

Dołącz do nas
Praktyka modlitwy Jezusowej

Zapisz się do newslettera

Dołącz do grona zadowolonych subskrybentów i ciesz się z wartościowych tekstów o modlitwie serca. Na bieżąco będziemy informować o postępie prac nad pierwszym przekładem FILOKALII. W nagrodę otrzymasz darmowe E-BOOKI :)