Ojcowie Pustyni i praktyka modlitwy nieustannej [cz.2]

przez admin w dziale Filokalia

Poświadczone już w wypadku Antoniego ćwiczenie recytowania codziennie jedynie dwóch składających się z psalmów oficjów i poświęcania reszty dnia praktyce „modlitwy ustawicznej” zachowało się przez dłu­gi czas. Czasami wspomina się o nim w apoftegmatach, aczkolwiek zazwyczaj mimochodem, gdyż chodzi tu o ogólnie przyjęty zwyczaj, który nie wymaga dodatkowych wyjaśnień. W V wieku Jan Kasjan rozpowszechnił tę pierwotnie egipską tradycję na Zachodzie, a w VI wieku potwierdzają jej istnienie w Palestynie dwaj rekluzi z Gazy: Barsanufiusz i Jan. Niezwykle ciekawy i pouczający list Jana Proroka zasługuje na to, aby go uważnie przeczytać jako wierne świadectwo najstarszych tradycji.

Pytanie tego samego, skierowane do tegoż Starca [do Jana „Proroka”]:

„Ponieważ w żywotach Starców napisano, że jeden odprawiał sto modlitw inny zaś inną liczbę: czy powinniśmy i my także mieć miarę modlitwy? czy też nie? I jak odprawiać modlitwy, czy z przedłużeniem? Albo odmówić Ojcze nasz i zasiąść do pracy? A co należy robić podczas pracy? Także w sprawie modli­twy wieczornej i nocnej, jak powinien postępować pustelnik? I czy należy odmawiać pieśni i hymny?”

Odpowiedź:

„Godziny [kanoniczne] i hymny są tradycjami Kościoła i są bardzo dobre do wspólnej modlitwy całego ludu: a tak samo w cenobiach do wspólnej modlitwy zgromadzenia. Ale pustelnicy w Sketis nie zachowują godzin ani nie śpiewają hymnów, lecz osobno spełniają pracę ręczną i odprawiają rozmyślanie, a co jakiś czas modlitwę.

Kiedy więc wstajesz. żeby się pomodlić, powinieneś poprosić Boga, żeby wyzwolił cię ze starego człowieka (por. Ef 4,22; Kol 3,9), albo odmówić Ojcze nasz, albo i jedno, i drugie; i zno­wu zasiąść do pracy.

Co zaś do przedłużania modlitwy odprawianej na stojąco, to jeśli modlisz się nieustannie (co zaleca Apostoł), nie potrzebujesz przedłużać modlitwy przy wstawaniu. Przez cały bowiem dzień myśl twoja się modli.

A kiedy siedzisz przy pracy, powinieneś powtarzać albo odmawiać psalmy. Na końcu zaś każdego psalmu, na siedząco, dodaj „Boże zmiłuj się nade mną nędznym” (por. Ps 51[50],1). A jeśli dręczą cię złe myśli, dodaj Boże, Ty widzisz moją udrękę, wspomóż mnie (por. Ps 70[69],6).

I gdy wykonasz trzy rzędy siatki, wstań do modlitwy; a czy klękasz, czy stoisz, módl się takimi jak powyżej słowami.

Co do nieszporów, mnisi w Sketis mówią wieczorem dwanaście psalmów, a na końcu każdego jako doksologię dodają Alleluja oraz jedno modlitewne wezwanie. Tak samo i w nocy odmawiają dwanaście psalmów a po psalmach siadają do pracy; a kto chce, uczy się czegoś na pamięć albo bada swoje myśli, albo czyta żywoty Ojców.

Kto czyta, po przeczytaniu od pięciu do ośmiu stron zabiera się do pracy. A kto śpiewa lub uczy się na pamięć, powinien robić to głośno, jeśli przy nim nie ma nikogo; ale powinien pilnować, żeby nikt nie słyszał co robi.

Tekst ten zawiera całą gamę konkretnych wskazówek, które należy pieczołowicie pozbierać. Zatrzymujemy się tu tylko przy tym, co odnosi się do „modlitwy ustawicznej”. Samotnie żyjący brat postawił do­świad­czo­nemu ojcu sześć pytań o następujące sprawy:

  1. miara w sensie liczby modlitw,
  2. długość poszczególnych modlitw,
  3. używana do tego formuła,
  4. praca ręczna i modlitwa,
  5. nieszpory i wigilia,
  6. hory, ody i hymny.

Jan Prorok odpowiada wyczerpująco powołując się przy tym wyraźnie na starą sketyjską tradycję, która najwidoczniej zachowała pełną aktualność i którą odtwarza on w wierny aż do detali sposób. Jeżeli po­zo­stawimy na boku obydwa oficja i późniejsze zresztą pytanie o hymny i ody, to program pustelnika daje się streścić według Jana w trzech punktach:

  1. praca ręczna,
  2. medytacja,
  3. modlitwa w krótkich odstępach.

Praca ręczna zostaje wymieniona jako pierwsza, gdyż wypełnia cały dzień i sporą część nocy. Pozostające tutaj w pod­tekście pytanie brzmi: jak można połączyć modlitwę i pracę ręczną? Jan wyróżnia dwa sposoby modlitwy:

Stojąc, każdorazowo po ukończeniu trzech rzędów sieci, nad którą pracuje pytający: spontaniczna modlitwa o biblijnej inspiracji albo Ojcze nasz, lub też obie modlitwy razem. W ten sposób Jan odpowiada na pytanie o dokładną miarę. Stwierdza, że takiej nie ma. A dokładniej: miara ma osobisty charakter i jest dopasowana do rytmu i rodzaju pracy poszczególnej osoby. Tak samo przy modlitwie. Również tutaj nie chodzi o żaden formalizm, chociaż Barsanufiusz w innej odpowiedzi udzielonej temu samemu mnichowi wyraźnie daje pierwszeństwo formule Ojcze nasz. Bowiem recytowana w całości, czy też – zależnie od okoliczności – tylko częściowo, była ona faktycznie modlitwą par excellence nie tylko dla mnichów, ale w ogóle chrześcijan.

Dla tych modlitw, które mają być odmawiane stojąco, Jan zakłada ten sam rytuał, który Jan Kasjan przewiduje dla oficjum: powstanie, uklęknięcie i ponowne powstanie. To wszystko trwa stosunkowo krótko, gdyż do modlitw recytowanych w postawie stojącej dochodzi jeszcze „modlitwa” ustawiczna i w ten sposób „umysł przez cały dzień pogrążony jest w modlitwie”. Kasjan podaje nam również powód tej względnej krótkości modlitw: zbyt długa modlitwa zawsze narażona jest na niebezpieczeństwo rozproszenia. Jest to motyw, który pojawia się również u św. Augustyna, któremu egipska praktyka była dos­ko­na­le znana.

Siedząc, podczas pracy ręcznej, przy końcu właśnie pamięciowo przyswajanego bądź powtarzanego z pamięci tekstu biblijnego. Jako środek zaradczy przeciwko „myślom” Jan poleca krótkie wezwania. Podobnie czyni zresztą Ewagriusz. Owa metoda zaprzeczenia słowem jest zakorzeniona w tradycji; świadectwo o niej znaj­dujemy już u Antoniego i Makarego – aby wymienić tylko te dwa reprezentatywne przykłady.

Jak zostało powiedziane w poprzednim rozdziale, psalmodia nie jest (jeszcze) modlitwą. Modlitwa następuje każdorazowo po psalmodii, czy to po tej, która wchodzi w skład nieszporów i wigilii, czy też po tej, którą przypomina się sobie w ciągu dnia bądź nocy. Jakiego rodzaju były te modlitwy? Ponieważ chodzi tutaj o coś bardzo osobistego, odpowiedź musi pozostać siłą rzeczy dosyć ogólna. Jak jednak po­kazują przykłady znajdujące się u Ewagriusza, Jana Kasjana i Jana z Gazy, „modlitwy” te były – wersami z psalmów!

Jako przykład modlitwy zaprzeczenia słowem Ewagriusz cytuje (De or. 97) Ps 23[22],4: Zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Gdzie indziej przytacza inne wersety z psalmów, zna więc cały szereg „modlitw”, podczas gdy Kasjan wysławia cudowną i skuteczną we wszystkich okolicznościach siłę jednego cytatu: Racz mnie wybawić, o Boże; Panie, pospiesz mi na pomoc! (Ps 70[69],2).

Również Jan z Gazy obok Ojcze nasz cytuje psal­micz­ne wersety, przy czym, i to jest właśnie charakterystyczne, lekko je modyfikuje. Czyni to również Ewagriusz, który wręcz komponuje z wersetów różnych psalmów małą modlitwę. Dokonując następnie pewnych zmian nadaje jej charakter chrystologiczny:

Panie Chryste, mocy zbawienia mego,
skłoń ku mnie Twe ucho,
pośpiesz, aby mnie ocalić.
Bądź dla mnie Bogiem obrońcą i miejscem ucieczki,
aby mnie zbawić
.

Jak wskazują te nieliczne przykłady, psalmodia jako taka pozostaje recytacją natchnionego Słowa Bożego i stąd też nie jest jeszcze modlitwą. Jednakże dzięki niezliczonej liczbie zwrotów modlitewnych, które zawiera, staje się prawdziwą szkołą modlitwy. Jak wykazuje Atanazy (List do Marcellina), modlący się czło­wiek znajduje w niej nieskończoną pełnię obrazów, wyobrażeń i gotowych formuł, które bez niczego może sobie przyswoić. Jak widzieliśmy, czyni to w bardzo osobisty sposób. Czyni to mianowicie jako chrześcijanin. Znajduje bowiem w psalmach nie tylko niewyczerpane źródło „duchowej nauki” o zbawczym dzia­łaniu Boga w stworzeniu i historii – a oznacza to pouczenie na temat „poznania Chrystusa” – lecz znajduje Chrystusa wszędzie, częściowo jako Tego, który mówi, częściowo jako tego, do którego zwraca się już starotestamentalny autor, czyli natchniony przez Ducha Świętego Dawid. „Poznanie Chrystusa” jest kluczem do każ­dego wersetu Starego Testamentu, szczególnie zaś do Psałterza.

Staje się więc widoczne, że recytacja, uczenie się na pamięć lub medytatywne powtarzanie psalmów ostatecznie nie ma żadnego innego celu poza modlitwą. Słuchanie Słowa Bożego i odpowiedź człowieka scalają się w ten sposób w coraz bardziej zażyły dialog pomiędzy Stwórcą a stworzeniem. „Modlitwa”, mówi przecież Ewagriusz, „jest dialogiem umysłu z Bogiem”.

Czas potrzebny na recytację tych przemedytowanych i przekształconych w osobistą modlitwę tekstów jest dużo krótszy od czasu, jakiego trzeba, by ukończyć trzy rzędy oczek w sieci. Dlatego mnich pozostaje w pozycji siedzącej. Owe niezliczone akty strzeliste, jak nazywa je Augustyn, przedstawiają właśnie „nieustanną modlitwę” z 1 Tes 5,17, którą Jan z Gazy, obok odmawianych na stojąco modlitw, wyraźnie nazywa osobistą „regułą”.


Fragment z publikacji Gabriela Bungego Ewagriusz z Pontu – mistrz życia duchowegoZobacz pisma Ewagriusza z Pontu przetłumaczone na język polski.


Skomentuj

Wybór z I tomu „Filokalii”
Możesz pomóc
Darowizna na rzecz projektu FILOKALIA

Kwota: PLN

Dołącz do nas
Praktyka modlitwy Jezusowej

Zapisz się do newslettera

Dołącz do grona zadowolonych subskrybentów i ciesz się z wartościowych tekstów o modlitwie serca. Na bieżąco będziemy informować o postępie prac nad pierwszym przekładem FILOKALII. W nagrodę otrzymasz darmowe E-BOOKI :)