Ojcowie Pustyni i modlitwa Jezusowa

przez admin w dziale Filokalia

Powiązanie starości z modlitwą ma w wypadku starców odniesienie zwłaszcza do szczególnego rodzaju modlitwy, jaką jest modlitwa Jezusowa. Tym mianem określa się na chrześcijańskim Wschodzie powtarzane wezwanie: „Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną grzesznym”. Można by wręcz powiedzieć, że dzieje starczestwa i modlitwy Jezusowej są ze sobą nierozdzielnie połączone.

Już od początku chrześcijaństwa wyznawców Jezusa frapowało wezwanie św. Pawła Apostoła z listu do Tesaloniczan: nieustannie się módlcie (1 Tes 5,17). Wezwanie to było zarazem wyzwaniem dla chrześcijańskiej gorliwości. Ale nie tylko. Przy największej nawet gorliwości istnieją bowiem jeszcze ograniczenia organizmu: człowiek przecież musi jeść, spać i wykonywać inne, niezbędne do życia czynności. Czy zatem wówczas modlitwa nie będzie doznawała uszczerbku? A może wypełnienie wezwania Apostoła, by modlitwa była nieprzerwana, jest niemożliwe? Podobne dylematy nie były obce pierwszym mnichom, o czym świadczy jedyny w Księdze starców apoftegmat poświęcony abba Lucjuszowi:

Do abba Lucjusza do Enaton przyszli kiedyś mnisi zwani euchitami; a starzec ich zapytał: „Jaką ręczną pracą wy się zajmujecie?”. Odrzekli: „My pracy ręcznej nie tykamy, ale według słów apostoła modlimy się nieustannie”. I spytał starzec: „Czy nie jadacie?”. Odpowiedzieli: „Owszem”. On rzekł: „Kiedy więc jecie, któż modli się za was?”. I pytał dalej: „Czy nie sypiacie?”. Odpowiedzieli: „Owszem”. A starzec na to: „Kiedy więc śpicie, któż modli się za was?”. I nie mieli na to odpowiedzi. A on powiedział: „Wybaczcie mi, ale nie tak żyjecie, jak mówicie. A ja pokażę wam, że wykonując pracę ręczną, modlę się nieustannie. Bo trwając w obecności Bożej zwilżam sobie włókna palmowe; a siedząc i skręcając linę mówię: «Zmiłuj się nade mną, Boże, w miłosierdziu swoim: w ogromie swej litości zgładź nieprawość moją»”. I zapytał ich: „Czyż to nie modlitwa?”. Odpowiedzieli: „Owszem”. On zaś mówił dalej: „I kiedy tak spędzę cały dzień na pracy i modlitwie, zarabiam mniej więcej szesnaście groszy: z tych dwa składam w bramie kościoła, a za resztę się utrzymuję. Ten zaś, kto weźmie tamte dwa grosze, modli się za mnie, czy ja jem, czy śpię: a tak za pomocą Bożą wypełniam nakaz modlitwy nieustannej”.

Apoftegmat ten pokazuje, iż w początkach monastycyzmu wśród udających się na pustynię była grupa mnichów, którzy uważali, że aby wypełnić nakaz Apostoła, trzeba koniecznie porzucić wszelkie inne działania na czele z pracą. Abba Lucjusz obnaża jednak fałszywość takiego podejścia, przeciwstawiając mu jednocześnie swoją własną modlitewną praktykę. W kierunku obranym przez Lucjusza pójdą poszukiwania kolejnych pokoleń mnichów, które w następnych stuleciach doprowadzą do ukształtowania się modlitwy Jezusowej.

Aby zadośćuczynić pragnieniu nieprzerywania modlitwy na czas koniecznych zajęć, wśród Ojców Pustyni upowszechniła się praktyka zwięzłych, krótkich, często powtarzanych modlitw. Zazwyczaj stanowił ją jakiś werset psalmu bądź Ewangelii zawierający odwołanie do Bożego miłosierdzia. Modlitwy takie, za św. Augustynem, zwykło się później na chrześcijańskim Zachodzie nazywać „aktami strzelistymi”; na Wschodzie, zwłaszcza od czasów św. Jana Klimaka (zm. 649), mówiono raczej o monologii, czyli modlitwie „jednozdaniowej”. Św. Jan Klimak postrzegał monologię jako przeciwieństwo wielomówstwa w kontekście zanotowanego w Ewangelii Jezusowego napomnienia: Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo (gr. polylogia) będą wysłuchani (Mt 6,7). W monologii chodziło więc o skupienie uwagi na tym, co najważniejsze, co dla praktykujących ją mnichów stanowiło ofiarowane przez Boga zbawienie.

U chrześcijan naturalną konsekwencją takiego nastawienia była koncentracja na osobie Jezusa Chrystusa – Syna Bożego, jedynego Zbawiciela, którego już samo Imię głosiło tę prawdę (hebrajskie Jehoszua, Jeszua oznacza „zbawienie Jahwe” bądź „Jahwe jest zbawieniem”). Dlatego też Imię Jezus stanie się z czasem centralnym punktem powtarzanej przez mnichów formuły modlitewnej, a cała praktyka określona zostanie mianem modlitwy Jezusowej. Około VII wieku brzmienie tej formuły modlitewnej przybrało kształt: „Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną”, jednakże wersja ta, choć najbardziej rozpowszechniona, nigdy nie była uważana za jedyną dopuszczalną, lecz miała liczne modyfikacje. Często jedna osoba posługiwała się w swojej modlitwie kilkoma wariantami formuły, zmieniając je co pewien czas. Za modlitwę Jezusową uważa się bowiem każde powtarzane modlitewne wezwanie skoncentrowane na Imieniu Jezus (według różnych opinii za modlitwę Jezusową może być uznane zarówno wezwanie składające się z samego tylko słowa „Jezus”, jak i wezwanie, w którym to imię formalnie w ogóle nie występuje, np. starochrześcijańskie Kyrie eleison, gdyż wzywanie Imienia Jezusa nie jest równoznaczne z wypowiadaniem słowa „Jezus”).


Ireneusz Cieślik – fragment z książki „Starcy z Pustelni Optyńskiej”


Publikacje pomocnicze na temat modlitwy Jezusowejwejdź do naszej księgarni on-line


Skomentuj

Wybór z I tomu „Filokalii”
Możesz pomóc
Darowizna na rzecz projektu FILOKALIA

Kwota: PLN

Dołącz do nas
Praktyka modlitwy Jezusowej

Zapisz się do newslettera

Dołącz do grona zadowolonych subskrybentów i ciesz się z wartościowych tekstów o modlitwie serca. Na bieżąco będziemy informować o postępie prac nad pierwszym przekładem FILOKALII. W nagrodę otrzymasz darmowe E-BOOKI :)