MODLITWA SERCA [CZ.7] – Wejście w ciszę

przez admin w dziale Filokalia

Jeśli podążamy tą drogą, okazuje się czymś naturalnym, że nasz inte­lekt stopniowo wycisza się podczas modlitwy. Podobnie też zo­sta­ną do pewnego stopnia opanowane emocje serca, a wszystkie roz­proszenia i przeszkody stracą sens. Oznacza to, że modlitwa serca niemal spontanicznie doprowadza nas do ciszy. Czasami to doświad­czenie jest wyjątkowo silne i ten, kogo ono spotyka, w sposób nie­unikniony narażony jest, że tak powiem, na pokusę ciszy jako ta­kiej. Cisza jest błogosławieństwem dążącym do uwiedzenia wszystkich serc, które jej zasmakowały. Mamy jednak wiele rodzajów ciszy – nie wszystkie są dobre. W istocie większość z nich to ra­czej rozproszenia, a nie autentyczna modlitwa serca.

Pierwsza pokusa polega na uczynieniu z wyciszenia działania, na­wet jeśli jesteśmy w pełni przekonani, że robimy coś przeciwnego. Opierając się na tym, że wyłączyliśmy intelekt, a serce uspoko­iło się, wyobrażamy sobie, że osiągnęliśmy prawdziwe wyciszenie ca­łej naszej osoby. W istocie taka cisza, nawet jeżeli jest prawdziwie war­tościowa, wynika z presji naszej woli, która jest najsubtelniejszym, ale równocześnie najbardziej zgubnym działaniem. Zamiast te­go, by nasze serce czuwało i było wrażliwe, wprowadzamy się w sztu­czny stan, w którym nie jesteśmy zdolni odczuć działania Bo­ga, tylko polegamy na sobie samych. W przypadku ludzi mających sil­ną wolę może to być główną przeszkodą do osiągnięcia stanu go­towości i otwartości na przyjęcie Pana. Ujmując problem material­nie – ta cisza jest poruszająca, ale skupia się na sobie, zależy od siebie.

Inna pokusa polega na tym, że cisza jest celem. Modlący się wy­obraża sobie, że celem modlitwy serca, a nawet całego życia kontem­placyjnego jest milczenie. Skupia się na rzeczywistości material­nej, zamiast na osobie Ojca, Syna czy Ducha Świętego. To, co się li­czy, to mój stan wewnętrzny, a nie uwaga pełna miłości skierowana na Boga. Przestaję się modlić, a jedynie kontempluję siebie!

Podobna pokusa – to chęć uczynienia z milczenia rzeczywistości samej w sobie. Milczenie jest wszystkim! Skoro tylko „szum” zmy­słów, umysłu i wyobraźni ucichnie, wyzwala się naturalne uczucie radości i to nam wystarcza. Nie szukamy niczego więcej. Odma­wia­my oglądania się za czymś innym. Każda myśl, jaka nawiedza nasz umysł, nawet związana z Bogiem lub pochodząca od Boga, wy­da­je się nam przeszkodą. W takim momencie jedyną Bożą rzeczywisto­ścią jest cisza. To już nie jest modlitwa. Nie pozostało nic poza znie­woleniem przez idola, któremu na imię Cisza.

Nie da się zaprzeczyć, że prawdziwa cisza jest bardzo ważna i na­leży ją cenić. Niemniej jeśli pragnę osiągnąć właściwą ciszę, ważne jest, aby wyrzucić ciszę z dna serca. Nie muszę pomniejszać jej zna­czenia ani przestać jej szukać, ale nie mogę dopuścić do uczy­nie­nia z niej celu samego w sobie.

Ponad wszystko muszę unikać przekonania, że milczenie zawdzię­czam osobistym wysiłkom. Nie muszę mozolić się nad ciszą, tak jakbym wytwarzał coś materialnego. Zbyt często uważa się, że ci­sza oznacza osiągnięcie pokoju umysłu, wyobraźni i zmysłów. To jest jeden aspekt ciszy, ale jest ona znacznie większym. Konieczne jest, aby cisza zapanowała w największych głębinach serca, aż do mia­ry odpowiadającej woli. Wszystkie pragnienia, które nie są chęcią pełnienia woli Ojca, muszą zamilknąć. Wola zamiast wywierać na­cisk na naszą osobowość, ma być w pełni gotowa słuchać i akcep­tować. Tylko wtedy istnieje szansa na osiągnięcie prawdziwej ci­szy całej istoty ludzkiej wobec Boga, ciszy zrodzonej z pełnego zjed­no­czenia mojego najgłębszego jestestwa z Ojcem, bo jest ono stworzo­ne na Jego obraz i podobieństwo.

Bóg sam wystarczy, wszystko inne jest niczym. Autentyczna ci­sza – to wyraz podstawowej rzeczywistości modlitwy. Cisza prawdzi­wie panuje w sercu natychmiast po tym, gdy znikną wszystkie skaże­nia, które przeszkadzały panowaniu Ojca.

Prawdziwą ciszę znajdziemy tylko w czystym sercu przypomina­jącym serce Boga.

Serce naprawdę czyste jest w stanie osiągnąć zupełną ciszę dzię­ki temu, że nawet kiedy podlega różnym rodzajom działań, mię­dzy nim a Bogiem nie ma żadnego rozdźwięku. Nawet gdy umysł i uczu­cie działają w jedności z wolą Bożą, w takim sercu nadal panu­je prawdziwa cisza. „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Bo­ga oglądać będą”.


Mnich kartuski – fragment z książki „Rana miłości”


Publikacje pomocnicze na temat modlitwy Jezusowejwejdź do naszej księgarni on-line


Skomentuj

Wybór z I tomu „Filokalii”
Możesz pomóc
Darowizna na rzecz projektu FILOKALIA

Kwota: PLN

Dołącz do nas
Praktyka modlitwy Jezusowej

Zapisz się do newslettera

Dołącz do grona zadowolonych subskrybentów i ciesz się z wartościowych tekstów o modlitwie serca. Na bieżąco będziemy informować o postępie prac nad pierwszym przekładem FILOKALII. W nagrodę otrzymasz darmowe E-BOOKI :)