Modlitwa nieustanna w tradycji wczesnochrześcijańskiej. Świadectwa spoza „Filokalii” [cz.1]

przez admin w dziale Filokalia

Czy o nieustannej modlitwie pisali tylko mnisi i pustelnicy? Takie wrażenie bowiem może powstać po lekturze Filokalii, chociaż przedstawia ona wskazania, zachęty i wyjaśnienia skierowane do wszystkich ludzi, a modlitwa Jezusowa polegająca na powtarzaniu jednego wezwania, wyjątkowo sprzyja temu, by mógł ją praktykować każdy, w każdym miejscu i w każdym czasie.

By jednak zasada ta stała się jaśniejsza, należy uświadomić sobie, co na ten temat pisali autorzy przedmonastyczni, żyjący w II i III wieku, a także późniejsi Ojcowie Kościoła, nie związani ściśle z ruchem pustelniczym. Słusznie pisał G. Bunge: „Ideał nieustannego trwania na modlitwie, który nam współczesnym może wydawać się typowo monastyczny, jest w rzeczywistości dużo starszy niż monastycyzm i stanowi jedną z pierwotnych, niepisanych tradycji, którą Ojcowie Kościoła wywodzą od samych Apostołów”.

Warto więc przytoczyć fragmenty pism, które pochodzą bądź z okresu, do którego Filokalia nie sięga (zaczyna się ona, jak wiadomo, dopiero od IV wieku), bądź też powstały nieco później, ale nie zostały do tej antologii włączone.

Klemens Aleksandryjski (zm. ok. 215). Autor ten działał w Aleksandrii, jednym z największych, tętniących życiem miast Cesarstwa Rzymskiego. Klemens w swym podstawowym piśmie pt. Kobierce, napisanym w końcu II wieku, starał się stworzyć wizerunek prawdziwego chrześcijanina (zgodnie ze swą terminologią nazywa go „gnostykiem”), który dąży do najwyższego stopnia poznania, miłości i wielbienia Boga. Wymowne jest, że „najistotniejszym rysem modlitwy gnostyka jest jej nieprzerwana ciągłość” . Prawdziwy chrześcijanin modli się więc w każdym miejscu, we wszystkich okolicznościach, a jego ciągła modlitwa ma charakter dziękczynny i radosny.

Fragmenty:

Polecono nam uwielbiać i czcić Logos, w przekonaniu, że On jest naszym Zbawicielem i Władcą, a za Jego pośrednictwem czcić Ojca, i to nie tylko w wybranych do tego celu dniach, jak inni, ale bez przerwy, czyniąc to przez całe życie i na wszelki sposób. W każdym razie plemię wybrane mówi: Siedem razy w ciągu jednego dnia wysławiam Ciebie, przez posłuszeństwo przykazaniom doznając usprawie­dliwienia.

Dlatego gnostyk wielbi Boga przez całe swe życie, w każdym miejscu, a nie w jakimś wydzielonym czy wy­branym przybytku, ani też tylko w święta lub dni wy­znaczone, bez względu na to, czy jest tylko sam ze sobą, czy wśród innych, którzy uwierzyli. Czci Boga, to znaczy dziękuje Mu za udzielone poznanie i za swój udział w życiu społecz­ności.

Wiadomo, że obecność człowieka dobrego ulepsza otoczenie zarówno ze względu na liczenie się z jego opinią, jak na odczuwany wobec niego wstyd. Czyż więc nie jest zrozumiałe samo przez się, że czło­wiek, który przez poznanie, sposób życia, postawę dziękczynną bez przerwy obcuje z samym Bo­giem, staje się jeszcze lepszy niż dotychczas, przy każdej sposobności i pod każdym względem, w czynach, słowach i sposobie myślenia?!

Taki jest człowiek mający przekonanie, że Bóg jest wszędzie. Nie ogranicza on Jego obecności tylko do określonych miejsc i nie zacho­wuje się bezwstydnie we dnie i w nocy, mając błędne mniemanie, że Bóg jest daleko.

My natomiast traktujemy całe życie jak święto, bo jesteśmy przekonani, że Bóg jest wszę­dzie bez wyjątku, czcimy Go orząc, wielbimy płynąc po morzu i całe nasze postępowanie kierujemy myślowo ku Niemu.

Gnostyk coraz ściślej przylega do Boga, zarazem staje się wzniosły i wesoły we wszystkim; wzniosły – przez stałe odnoszenie się do tego, co boskie, wesoły zaś – przez uświadamianie sobie wielkości dóbr ludzkich, jakie nam da­rował Bóg[…].

Używając wszystkiego w sposób wzniosły, [gnostyk] kieruje swą radość każdorazowo ku Bogu. Dawcy wszystkiego składa pierwociny jedzenia, picia, pachnideł, wyrażając przy pomocy mowy, której Stwórca udzielił człowiekowi, swą wdzięczność za dar i za korzystanie zeń”.

Modlić się można na różne sposoby: ustnie, wykorzystując dar mowy otrzymany od Boga, ale też w milczeniu. Rodzajem modlitwy jest również wiara, poznanie Boga, czynienie dobra albo też samo „odtrącenie zła” (Kobierce VII,39,4). Dlatego „gnostyk modli się przez całe życie”.

Modlitwa zatem, by użyć śmiałego wyrażenia, jest rozmową z samym Bogiem. Choćbyśmy przemawiali nawet szeptem lub samym milczeniem nie otwierając ust, w głębi duszy krzyczymy. Przecież Bóg słyszy bez żadnej przeszkody wewnętrzny głos naszego serca.

Dlatego wznosimy głowę i ręce ku niebu, a przy wspólnym recytowaniu ostatnich słów modlitwy nawet podnosimy się na palcach stóp, symbolizując w ten sposób nasze współdziałanie z dobroczynną inspiracją Ducha w stosunku do bytu myślącego. A gdy uczynimy duszę uskrzydloną przez tęsknotę do lepszych wartości oraz próbujemy wspólnie odrywać ciało od ziemi, jednocześnie z wypowiadanymi przez nas słowami przebijamy się na siłę do świętych miejsc, w pogardzie mając więzy ciała[…].

O ile niektórzy wyznaczają określone godziny na modlitwę, na przykład trzecią, szóstą i dziewiątą, to gnostyk modli się przez całe życie, usilnie zabiegając o to, aby poprzez modlitwę połączyć się z Bogiem, porzucić zaś wszystko – krótko mówiąc – co już dlań nie jest pożyteczne, gdy zaszedł w tak wysokie regiony, jako ten, który już tu na ziemi osiągnął pełnię duchowej dojrzałości przez miłość…

Modlitwa dziękczynna oraz prośba do Boga o nawrócenie naszych najbliższych jest obowiązkiem gnostyka. Tak również modlił się Pan, dziękując za wypełnienie do końca swej powinności, a jednocześnie modlił się o to, żeby jak najwięcej ludzi mogło osiągnąć pełne poznanie, dzięki czemu Bóg będzie wielbiony w pełnej świadomości przez zbawionych, za sam fakt zbawienia, i będzie rozpoznawany z wieku na wiek jako Jedyny Dobry i jako Jedyny Zbawiciel za pośrednictwem Syna. Nawet sama wiara, że się coś uzyska, jest swego rodzaju modlitwą, która w sposób gnostyczny tkwi w naszym wnętrzu.

Jeśli z kolei modlitwa daje możliwość rozmowy z Bogiem, to nie należy przeoczyć żadnej sposobności zbliżenia się do Niego…

Można więc zanosić modlitwę bez wypowiedzenia słowa, jeśli się tylko natęży we własnym wnętrzu całą siłę ducha, by wyrazić myśl, zachowując niezmiennie postawę zwróconą ku Bogu.

Można modlić się na spacerze czy w czasie innych zajęć. Chodzi o modlitwę słowną, ale też o ciągłe przeżywanie bliskości z Bogiem i czynienie wszystkiego ze względu na Niego.

Całe jego [gnostyka] życie jest jedną świętą uroczystością. Jego ofiarami są modlitwy i wysławianie Pana i lektura Pisma Świętego przed ucztą, psalmy i pieśni podczas uczty i przed udaniem się na spoczynek, a w nocy znowu modlitwy. Przez to wszystko jednoczy się on z „boskim chórem”, do którego został wskutek swej nieustannej myśli o Bogu włączony na trwający zawsze w pamięci ogląd duchowy. Ale cóż? Czy nie zna on innej ofiary, to jest użyczania ubogim wiedzy i zasiłków pieniężnych? Jak najbardziej. Jednak w modlitwie ustnej nie używa wielu słów. Od samego Pana nauczył się także, o co powinien prosić. A więc będzie się modlił na każdym miejscu, nie na oczach wielu ludzi i publicznie.

Przy wszelkich więc sposobnościach modli się: czy to zażywając spaceru, czy będąc w towarzystwie, czy to wypoczywając lub czytając, czy nawet w czasie pełnienia rozsądnych zajęć. Lecz jeśli w swej prywatnej izdebce duszy wzniesie tylko jedną myśl i wezwie Ojca niewypowiedzianym westchnieniem, On już jest bliski, jeszcze gdy gnostyk wypowiada modlitwę.


Fragment z książki „Filokalia. Teksty o modlitwie serca”


Skomentuj

Wybór z I tomu „Filokalii”
Możesz pomóc
Darowizna na rzecz projektu FILOKALIA

Kwota: PLN

Dołącz do nas
Praktyka modlitwy Jezusowej

Zapisz się do newslettera

Dołącz do grona zadowolonych subskrybentów i ciesz się z wartościowych tekstów o modlitwie serca. Na bieżąco będziemy informować o postępie prac nad pierwszym przekładem FILOKALII. W nagrodę otrzymasz darmowe E-BOOKI :)