Modlitwa Jezusowa u mnichów egipskich [cz.1]

przez admin w dziale Filokalia

Pierwsze świadectwa, na które zazwyczaj się powołuje, gdy chodzi o praktykę modlitwy monologistos, dotyczą egipskich mnichów. Święty Augustyn stwierdza, że odmawiają oni modlitwy częste, lecz krótkie, podobne do strzał, quodammodo iaculatas. Abba Izaak, pouczając Kasjana i jego towarzysza, zdradził im sekret przekazywany od czasu pierwszego pokolenia mnichów w Sketis. Chodziło o nieustanne odmawianie pierwszego wersetu Ps 70[69]: Deus in adiutorium meum intende, Domine ad adiuvandum me festina. Modlitwa Jezusowa to modlitwa monologistos, lecz cechuje ją to, że jej główny element stanowi imię Jezus i jest zazwyczaj kojarzona z modlitwą celnika: „Miej litość dla mnie grzesznika!” (Łk 18,13). Pierwszym tekstem, jaki możemy tutaj przytoczyć, jest apoftegmat Ammonasa, ucznia św. Antoniego, który pewnemu mnichowi wahającemu się w kwestii wyboru praktyki ascetycznej radził: „Siedź w swojej celi, jedz codziennie po trochu i wciąż rozważaj w sercu słowa celnika; a tak możesz być zbawiony”.

Nie ma tu jednak wzmianki o imieniu Jezusa, które jest niezbędne w modlitwie Jezusowej. H. Bacht sądził, że pierwsze świadectwo tej modlitwy znalazł u Ewagriusza: „Do każdego oddechu dołącz czujność duszy i imię Jezusa”. Niestety nie jest to jednak tekst Ewagriusza, ale Hezychiusza Sinaity, jednego z pierwszych teoretyków modlitwy Jezusowej. Czas jego powstania jest trudny do określenia, ale z pewnością miało to miejsce po VII w.

Aby w egipskiej literaturze monastycznej znaleźć auten­tyczne świadectwa dotyczące praktyki modlitwy Jezusowej, należy sięgnąć po dzieła późniejsze, zachowane w języku koptyjskim. Najważniejszym z nich jest dzieło zatytułowane: Cnoty naszego Ojca sprawiedliwego, abba Makarego Wielkiego. Teksty te, jak dotąd, nie przyciągnęły uwagi historyków zajmujących się modlitwą Jezusową. Pragniemy je tutaj przeanalizować, aby uczcić pamięć ks. Derwasa J. Chitty, uczo­nego historyka monastycyzmu egipskiego i palestyńskiego, z którym przez blisko 25 lat łączyła nas przyjaźń.

Mnich, który przyszedł do Makarego, aby wyznać mu swoje grzechy, usłyszał takie napomnienie:

Odwagi, mój synu! Uchwyć się tego, który nie zna czasu ani początku, który trwa wiecznie i nie ma końca. On jest pomocą dla tych, którzy tylko w Nim pokładają nadzieję. Jego imię jest słodkie w ustach każdego, sama słodycz, życie doskonałe, On posiada obfite zasoby miłosierdzia, nasz Pan Jezus Chrystus, nasz prawdziwy Bóg. Niech On będzie twoją mocą i twoją pomocą, Ten, który ci prze­bacza!

Nieustanne powoływanie się na imię Jezusa jest najpewniejszym środkiem uzyskania zbawienia. To przekonanie jest odbiciem słów Ammonasa radzącego mnichowi, który pragnął być zbawiony, aby pilnie recytował modlitwę celnika. Wzywanie miłosierdzia i prośba o pomoc nie są tu wyraźnie sformułowane, jednak imię Jezusa uważa się za jedyne, które może przynieść pomoc i miłosierdzie.

Pewnego dnia, jak zostało opowiedziane w tej samej księdze, Ewagriusz odwiedził Makarego, gdyż był dręczony myślami i namiętnościami cielesnymi. „Ojcze, powiedział, powiedz mi słowo, abym dzięki niemu żył!” Makary odpowiedział mu w sposób obrazowy: „Przytwierdź do masztu liny, by przytrzymywały żagiel, a dzięki łasce Pana naszego, Jezusa Chrystusa, łódź przepłynie przez diabelskie bałwany, fale tego zwodniczego morza i mrocznych ciemności próżnego świata”. Ewagriusz spytał: „Czym jest ta łódź? Czym liny? Czym maszt?” Makary zaś wyjaśnił:

Łódź to twoje serce. Czuwaj nad nim! Liny to twój umysł. Przywiąż go do naszego Pana, Jezusa Chrystusa. On jest masztem, który opanowuje fale i bałwany diabelskie walczące przeciw świętym. Czyż to trudne powtarzać z każdym oddechem: «Mój Panie, Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną! Błogosławię Ciebie, Jezu Chryste: wspomóż mnie»!?

I posługując się jeszcze jednym przykładem zapożyczonym ze świata wodnego, kontynuował: „Jak długo ryba ssie falę, daje się złapać, zanim się zorientuje”. Fala jest obrazem szkodliwych przy­jemności tego świata, a ryba to ten, kto się nimi rozkoszuje.

Ale jeżeli pilnie będziemy powtarzać to zbawienne imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, On schwyci diabła za nozdrza (por. Hi 40,25–26) z powodu tego, co nam uczynił, a my, ponieważ jesteśmy sł, wiemy, że pomoc może nadejść tylko od naszego Pana, Jezusa Chrystusa.

Wzywaniu imienia Jezus, zawsze uważanego za „zba­wienne” i pomocne, wyraźnie towarzyszy tutaj apel o miłosierdzie: „Miej litość nade mną!… Wspomóż mnie!” Godny uwagi jest również inny szczegół. Wezwanie powtarza się przy każdym oddechu, więc jest nie tylko nieustanne, ale i zgodne z rytmem oddychania, co ma miejsce również u hezychastów.

Wzywanie zbawczego imienia Jezus to zapewnienie sobie obecności samego Zbawiciela, który uwalnia od chorób ciała i duszy. Kiedyś Makary odwiedził pewnego starego mnicha, który leżał chory. Starzec ten miał szczególne upodobanie do „zbawiennego i bło­gosławionego” imienia Jezus. Makary zapytał go o zdrowie (albo o zbawienie, słowo koptyjskie ma bowiem podwójny sens). Starzec rozradowany odpowiedział mu:

Gdy pilnie [karmię się] owym słodkim pokarmem życia, świętym imieniem naszego Pana, Jezusa Chrystusa, bywam w zachwyceniu podczas słodkiego snu. Kiedyś zobaczyłem w widzeniu Chrystusa króla, podobnego do Nazarejczyka. Powiedział mi po trzykroć: «Patrz! To Ja jestem, a nie kto inny!» Potem obudziłem się z wielką radością i zapomniałem o moich cierpieniach.

We wszystkich przytoczonych tekstach akcentuje się słodycz, jakiej doznaje ten, kto usilnie wzywa imienia Jezus. „Pewnego dnia młody mnich prosił Makarego: «Ojcze, wskaż mi, co jest słodkie, a co jest gorzkie»” (por. Jk 3,11). Makary odpowiedział mu, posługując się pełnym wdzięku porównaniem:

Mówią, że kiedy matka stawia na ziemi małe dzieciątko, wsadza mu do ręki coś słodkiego, aby ssało i nie wzięło do buzi nic brudnego, co mogłoby sprowadzić na nie śmierć. Porównaj więc brud do grzechu i przyjemności. A co do słodyczy, jest nią nasz Pan Jezus Chrystus, o imieniu błogosławionym, będący prawdziwą perłą (por. Mt 13,45).

„Niech źródło wytryskujące ze szczeliny naszego serca – mówił w innym miejscu, czerpiąc natchnienie z Listu św. Jakuba (3,11) – nie wyrzuca z siebie niczego gorzkiego [czyli złych myśli], ale niech wydobywa nieustannie to, co jest słodkie, czyli naszego Pana, Jezusa Chrystusa”.

Najbardziej rozpowszechnionym sposobem modlitwy wśród mnichów egipskich było to, co nazywano meletē „medytacją”. Należy przez to rozumieć pilne recytowanie Pisma Świętego, półgłosem i z pamięci. Dobrą stroną tego ćwiczenia było to, że pozwalało ono wypełnić jednocześnie dwa równie ważne nakazy: obowiązek pracy ręcznej i nieustannej modlitwy, labora manibus tuis et ora Deum incessanter. Modlitwa Jezusowa doskonale się do tego nadawała. Pewnego dnia jeden z braci poprosił Makarego o wyjaśnienie wersetu: Myśli mego serca przed Tobą, Jahwe (Ps 19,15). Makary odpowiedział:

Nie ma lepszego rozmyślania niż rozmyślanie nad tym zba­wiennym i błogosławionym imieniem naszego Pana, Jezusa Chrystusa, które nieustannie w sobie przechowujesz, gdyż napisano: Jak pisklę jaskółcze, tak piszczę, wzdycham jak gołębica (Iz 38,14). Taki jest sługa Boży, który wciąż trwa przy zbawczym Imieniu naszego Pana, Jezusa Chrystusa.

Niektóre teksty tego samego, anonimowego zbioru dokładnie opisują technikę takiej medytacji. Widzieliśmy już, że wzywanie imienia Jezus jest połączone z oddechem, do rytmu którego się dostosowuje. Składa się ono z dwóch części, jak oddech składa się z podwójnego ruchu: wdechu i wydechu, po których następuje uspokojenie. Dokładnie jest to zaznaczone w innym powiedzeniu przypisywanym Makaremu:

Z sercem skruszonym zważaj na imię naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Niech ono będzie na twoich ustach i nieustannie miej je w sobie. Nie wyobrażaj go sobie poprzez obraz. Myśl jedynie o wezwaniu: «Mój Panie, Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną». Zachowując wewnętrzny pokój, ujrzysz Jego Bóstwo, spoczywające w tobie. On rozproszy mroki namiętności, które są w tobie i oczyści człowieka wewnętrznego na wzór czystości Adama w raju. Sprawi to owo błogosławione Imię, które Jan Ewangelista nazywał: światłością świata (J 8,12) – niewyczerpana słodycz, prawdziwy pokarm życia.

Zdanie: „Nie wyobrażaj Go sobie poprzez obraz (prosōpon)”, nie jest do końca jasne. Wydaje się, że chodzi tu o odniesienie do modlitwy czystej Ewagriusza. Modlący się nie powinien zatrzymywać w swym umyśle żadnego wyobrażenia, żadnej jego formy. Całe jego działanie sprowadza się do skupienia uwagi. Doświadcza wówczas w sobie pokoju (anapausis) Bożego. Wtedy rozprzestrzenia się w nim światło i będąc w stanie modlitwy czystej odzyskuje coś z pierwotnej czystości.

Niemal we wszystkich tekstach, a zwłaszcza przy końcu ostatnio cytowanego, znajdujemy istotne wyrażenie, którego dotąd nie braliśmy pod uwagę. Imię Jezus jest pokarmem – pokarmem najsłodszym. Rozwijając tę myśl, następny tekst ucieka się do porównania, które świetnie opisuje jako swego rodzaju „przeżuwanie”. Tym jest właśnie medytacja polegająca na wzywaniu imienia Jezus. Pewien brat zapytał Makarego: „Jakie działanie jest najlepsze dla mnicha, który oddaje się ascezie?” Makary mu odpowiedział:

Szczęśliwy ten, który nieustannie, ze skruszonym sercem, trwa przy błogosławionym Imieniu naszego Pana, Jezusa Chrystusa. W życiu ascetycznym nie ma bowiem działania, które byłoby lepsze, niż ten błogosławiony pokarm. Ustawicznie to Imię rozważaj: przeżuwaj, jak czyni to owca, która sprowadza pokarm do swych ust i rozkoszuje się słodyczą przeżuwania go, aż przeniknie on do jej serca i rozpłyną się słodycz oraz soki, pożyteczne dla żołądka i całych wnętrzności. Czy nie widzisz, jak piękne są wtedy jej policzki, napełnione słodyczą tego, co przeżuwa w swoich ustach? Oby nasz Pan Jezus Chrystus udzielił nam takiej łaski przez swoje słodkie i pełne życiodajnych soków Imię.


Fragment książki Antoine’a Guillaumont’a Pałacem Chrystusa jest serce. Szkice o modlitwie Jezusowej


Zobacz inne prace Antoine’a Guillaumont’a:

Skomentuj

Wybór z I tomu „Filokalii”
Możesz pomóc
Darowizna na rzecz projektu FILOKALIA

Kwota: PLN

Dołącz do nas
Praktyka modlitwy Jezusowej

Zapisz się do newslettera

Dołącz do grona zadowolonych subskrybentów i ciesz się z wartościowych tekstów o modlitwie serca. Na bieżąco będziemy informować o postępie prac nad pierwszym przekładem FILOKALII. W nagrodę otrzymasz darmowe E-BOOKI :)