„MÓDLCIE SIĘ NIEUSTANNIE” [CZ.3]

przez admin w dziale Filokalia

Jak zostało powiedziane poprzednio, psalmodia nie jest (jeszcze) modlitwą. Modlitwa następuje każdorazowo po psalmodii, czy to po tej, która wchodzi w skład nieszporów i wigilii, czy też po tej, którą przypomina się sobie w ciągu dnia bądź nocy. Jakiego rodzaju były te modlitwy? Ponieważ chodzi tutaj o coś bardzo osobistego, odpowiedź musi pozostać siłą rzeczy dosyć ogólna. Jak jednak po­kazują przykłady znajdujące się u Ewagriusza, Jana Kasjana i Jana z Gazy, „modlitwy” te były – wersami z psalmów!

Jako przykład modlitwy zaprzeczenia słowem Ewagriusz cytuje (De or. 97) Ps 23[22],4: Zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Gdzie indziej przytacza inne wersety z psalmów, zna więc cały szereg „modlitw”, podczas gdy Kasjan wysławia cudowną i skuteczną we wszystkich okolicznościach siłę jednego cytatu: Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu; Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu! (Ps 70[69],2).

Również Jan z Gazy obok Ojcze nasz cytuje psal­micz­ne wersety, przy czym, i to jest właśnie charakterystyczne, lekko je modyfikuje. Czyni to również Ewagriusz, który wręcz komponuje z wersetów różnych psalmów małą modlitwę. Dokonując następnie pewnych zmian nadaje jej charakter chrystologiczny:

Panie Chryste, mocy zbawienia mego,
skłoń ku mnie Twe ucho,
pośpiesz, aby mnie ocalić.
Bądź dla mnie Bogiem obrońcą i miejscem ucieczki,
aby mnie zbawić.

Jak wskazują te nieliczne przykłady, psalmodia jako taka pozostaje recytacją natchnionego Słowa Bożego i stąd też nie jest jeszcze modlitwą. Jednakże dzięki niezliczonej liczbie zwrotów modlitewnych, które zawiera, staje się prawdziwą szkołą modlitwy. Jak wykazuje Atanazy (List do Marcellina), modlący się czło­wiek znajduje w niej nieskończoną pełnię obrazów, wyobrażeń i gotowych formuł, które bez niczego może sobie przyswoić. Jak widzieliśmy, czyni to w bardzo osobisty sposób. Czyni to mianowicie jako chrześcijanin. Znajduje bowiem w psalmach nie tylko niewyczerpane źródło „duchowej nauki” o zbawczym dzia­łaniu Boga w stworzeniu i historii – a oznacza to pouczenie na temat „poznania Chrystusa” – lecz znajduje Chrystusa wszędzie, częściowo jako Tego, który mówi, częściowo jako tego, do którego zwraca się już starotestamentalny autor, czyli natchniony przez Ducha Świętego Dawid. „Poznanie Chrystusa” jest kluczem do każ­dego wersetu Starego Testamentu, szczególnie zaś do Psałterza.

Staje się więc widoczne, że recytacja, uczenie się na pamięć lub medytatywne powtarzanie psalmów ostatecznie nie ma żadnego innego celu poza modlitwą. Słuchanie Słowa Bożego i odpowiedź człowieka scalają się w ten sposób w coraz bardziej zażyły dialog pomiędzy Stwórcą a stworzeniem. „Modlitwa”, mówi przecież Ewagriusz, „jest dialogiem umysłu z Bogiem”.

Czas potrzebny na recytację tych przemedytowanych i przekształconych w osobistą modlitwę tekstów jest dużo krótszy od czasu, jakiego trzeba, by ukończyć trzy rzędy oczek w sieci. Dlatego mnich pozostaje w pozycji siedzącej. Owe niezliczone akty strzeliste, jak nazywa je Augustyn, przedstawiają właśnie „nieustanną modlitwę” z 1 Tes 5,17, którą Jan z Gazy, obok odmawianych na stojąco modlitw, wyraźnie nazywa osobistą „regułą”.


Gabriel Bunge – fragment z książki „Modlitwa ducha”


Publikacje pomocnicze na temat modlitwy Jezusowejwejdź do naszej księgarni on-line


Skomentuj

Wybór z I tomu „Filokalii”
Możesz pomóc
Darowizna na rzecz projektu FILOKALIA

Kwota: PLN

Dołącz do nas
Praktyka modlitwy Jezusowej

Zapisz się do newslettera

Dołącz do grona zadowolonych subskrybentów i ciesz się z wartościowych tekstów o modlitwie serca. Na bieżąco będziemy informować o postępie prac nad pierwszym przekładem FILOKALII. W nagrodę otrzymasz darmowe E-BOOKI :)