Co Jan Kasjan rozumiał pod pojęciem „ciała”? [cz.4]

przez admin w dziale Filokalia

Ciało jak lustro czyli kilka słów o polucjach

Należy pamiętać, że, ciało pozostawało dla Kasjana czymś nad wyraz konkretnym, biologicznym, i w pewnym sensie – tajemniczym. Dziś wprawiające w zakłopotanie wielu czytelników uwagi Kasjana dotyczące snów o tematyce erotycznej i szczegółowe rozważania o częstotliwości polucji dowodzą jedynie, że dla naszego autora pozostawało ono rzeczywistością bardzo skomplikowaną i głęboko zakotwiczoną w i podświadomości (choć rzecz jasna nie używał takich sformułowań). Kasjan pisząc o erotycznych snach i polucjach, nie rozpoczynał nowego tematu, ale podejmował wątek obecny od dawna w piśmiennictwie nie tylko monastycznym, ale antycznym w ogóle. Zanim jednak przejdziemy do Kasjana, aby lepiej go zrozumieć, przyjrzyjmy się trzem innym autorom egipskim, którzy tym tematem się zajmowali.

Dionizy, biskup Aleksandrii, w pochodzącym z ok. 262 r. liście do biskupa Pentapolis, Bazylidesa, roztrząsa postawione przez adresata pytania i między innymi zajmuje się tymi, „którzy mimowolnie tracą nasienie w nocy”. Kontekst wskazuje, że pytanie dotyczyło pytania, czy po polucji mogą przystępować do komunii (miesiączkującym kobietom nie tylko tego wyraźnie zabrania, ale nawet nie pozwala im przychodzić do kościoła. Możemy to chyba tłumaczyć wpływem przepisów Pięcioksięgu o rytualnej nieczystości wywołanej miesięcznym krwawieniem). Dionizy nie wypowiada się jednoznacznie w sprawie mężczyzn, ale nakazuje każdemu rozstrzygnąć kwestię we własnym sumieniu. Chodzi chyba o udzielenie odpowiedzi na ile ów sen był efektem wcześniejszych dobrowolnych fantazji erotycznych.

Tymoteusz, biskup Aleksandrii, na pytanie czy usłyszawszy wyznanie o erotycznym śnie, duchowny może udzielić takiemu mężczyźnie komunii, odpowiada analogicznie jak Dionizy: jeśli wcześniej dopuścił do siebie wyobrażenia o tematyce seksualnej, nie jest to możliwe, jednak „kusi go szatan, aby pod tym pretekstem odciągnąć go od uczestnictwa w Bożych misteriach, może przyjąć komunię, albowiem kusiciel nie przestanie go atakować zawsze wtedy, gdy ten będzie chciał przystąpić do komunii”. Nie ma tu mowy o polucji, jedynie o marzeniu sennym; warto natomiast zwrócić uwagę na pewną terapeutyczną postawę wymaganą od duchownego: komunia nie jest nagrodą, ale lekarstwem.

Najdłuższy tekst wyszedł spod pióra Atanazego z Aleksandrii. Jest to list do mnicha Ammuna. Święty biskup powołując się na fizjologię ludzką, opinie lekarzy oraz stosując argumentację z Pisma Świętego zupełnie odrzuca dyskusję nad kwestią czy wyciek nasienia jest grzeszny: dla Atanazego to tak samo zwykła sprawa jak pocenie się czy oddawanie moczu. Co ciekawe nie rozważa wcale zagadnienia erotycznych marzeń na jawie i nie podejmuje tematu snów. Wynika to być może z tego, że rozważany jest jedynie „naturalny wyciek nasienia”, co zawiera w sobie implicite brak wcześniejszych rozważań natury erotycznej. Spośród trzech omawianych tekstów list Atanazego jest nie tylko najobszerniejszy, ale także posługuje się najbardziej rozbudowaną argumentacją, która nie ogranicza się jedynie do teologii, ale sięga też do medycyny.

Propozycja Kasjana jest interesująca, ponieważ przekracza kazuistykę prezentowaną przez cytowane wyżej teksty i pokazuje, że nie chodzi o grzeszność bądź wolność od winy w przypadku nocnej zmazy, ale o to, że jest ona sygnałem głębszego problemu. Trzeba podkreślić, że opinia taka jest w dużym stopniu zbieżna z poglądem Ewagriusza z Pontu. Pontyjczyk poświęcił zagadnieniu marzeń sennych między innymi trzy rozdziały w traktacie O praktyce [ascetycznej]. Wbrew temu, co pisze wielu współczesnych badaczy, Ewagriusz nie koncentruje się tam jedynie na problematyce snów o tematyce erotycznej. Rozdział 55 istotnie używa określenia, które zdaje się wskazywać na polucję („naturalne poruszenie ciała we śnie”), ale biorąc pod uwagę całość tekstu, trzeba stwierdzić, że Pontyjczyk rozważa raczej te wszystkie wewnętrzne walki toczone przez mnicha, które powracają do niego podczas marzeń sennych. Analogicznie pisząc na temat gniewu Ewagriusz stwierdza, że długotrwała walka za dnia powraca do mnicha także w nocy postaci przerażających widziadeł – tekst ten można rozumieć na różne sposoby, niekoniecznie chyba jako wizje dziejące się tylko na jawie, ale także podczas snu. Konkluzja jednak daje się sprowadzić do następującej obserwacji:

Niewyraźne twarze [wyobrażane we śnie] uważaj za znak dawnej namiętności, a wyraźne – za symptom świeżej rany. Symptomy beznamiętności rozpoznamy w dzień dzięki myślom, a w nocy dzięki snom.

„Twarz” może wskazywać na wielorakie aspekty walki: zarówno na te związane z erotyką jak i z gniewem czy smutkiem. Ta wieloznaczność opisu jest zresztą dla Ewagriusza typowa: wystarczy przypomnieć jego rozumienie bezżenności: ten, kto współżyje z kobietą, jest dla Ewagriusza symbolem mnicha, który oddając się złu, rodzi w swym umyśle duchowe dzieci – złe myśli. Zachowując polifoniczność wypowiedzi naszemu autorowi w kilku słowach udało się opisać mechanizmy walki o wiele bardziej skomplikowanej, która jest obecna zarówno na poziomie myśli, woli jak i podświadomości manifestującej się w marzeniach sennych. Jak za chwilę zobaczymy strony, które Kasjan poświęcił nocnym zmazom, wydają się być rozwinięciem kilkunastu zdań, które temu problemowi poświęcił Ewagriusz.

Pierwszym krokiem do zrozumienia poglądów Kasjana w interesującej nas materii jest stwierdzenie, że nie o polucje czy ich brak tutaj chodzi. Takie błędne myślenie prezentuje Germanus, kiedy uskarża się, że podczas snu nie może zachować czujności i nie kontroluje swego ciała, które ulega różnym fizjologicznym podnietom (wymienia np. nacisk uryny na genitalia powodujący wzwód). Cheremon kwituje jego wynurzenia krótko: nie rozumiecie prawdziwej czystości i mylicie ją ze powściągliwością. Tym, co je różni, jest miłość: powściągliwi opierają się jedynie na swoim zawodnym wysiłku, natomiast czyści cieszą się wsparciem łaski, która nigdy nie zawodzi i miłują czystość bardziej niż możliwość zaspokojenia swej żądzy. Nocne polucje zatem, sny o tematyce erotycznej i poruszenia myśli są znakiem, że mnich wciąż walczy, a wynik tego zmagania jest niepewny. Kasjan zatem domaga się od czytelników zmiany myślenia: nie koncentruj się na tym, aby owych polucji nie było, ale skup się na zdobywaniu łaski i miłości Boga; ta subtelna zmiana zainteresowania, z erotyki na Boga, niesie w sobie terapeutyczne wyciszenie gwałtownych walk, które niosą w sobie wiele z zachowań neurotycznych. Przykład takiego podejścia możemy prześledzić na następującym przykładzie.

Brakke w cytowanym już tutaj artykule pisze, że kwestia polucji prowadziła do absolutnej kontroli ze strony społeczności nad intymnością pojedynczego mnicha. Amerykański badacz wnioskuje to z opisu dostarczonego przez Kasjana, jak jeden z braci wyjawił swój problem starcom (dotyczył on wątpliwości czy po polucji, która przydarzała się mu zawsze w noc przed Eucharystią, może przystępować do komunii świętej). Uważna lektura jednak tego tekstu wykazuje, że brat ów miał skrupuły podobne do tych, które stały się przyczyną listów biskupich cytowanych powyżej (chodzi głównie o list Atanazego). Lęk przed komunią po polucji wynikał z lektury Kpł 7,19–20:

Trzeba nam będzie strzec czystości naszego ciała i ducha, którzy codziennie musimy spożywać święte ciało Baranka, którego nie pozwalają tknąć się nawet pouczenia Starego Prawa nikomu, kto jest nieczysty? Księga Kapłańska zawiera bowiem takie pouczenie: Każdy, kto jest czysty, będzie jadł mięso. Jakakolwiek zaś dusza, której czystość została skalana, skosztuje mięsa ze zbawiennej ofiary, należącej do Pana, zginie przed obliczem Pana. Jak wielki jest zatem dar niewinności! Bez niej zarówno ci, którzy podlegali Prawu Starego Testamentu, nie mogli mieć udziału w ofiarach będących jedynie typem ofiary Baranka, jak i ci, którzy pragną na tym świecie zdobyć podlegający zniszczeniu wieniec, nie mogą zostać nim uwieńczeni.

Kasjan nie pisze, że w intymność mnicha ingerowała cała wspólnota, lecz że to on sam przedstawił wybranym braciom dręczący go problem. D. Brakke zdaje się widzieć tutaj jakieś nietypowe zachowanie czy wymóg stawiany mnichom, podczas gdy mamy tu do czynienia z tym, co określa się jako „objawienie myśli” i niekoniecznie musi to dotyczyć jedynie spraw związanych z seksem. Podsumowując: nie mamy tutaj przymusu, nie jest to dokonywane publicznie i nie ma charakteru kontrolnego; wręcz przeciwnie: wszystko dzieje się dobrowolnie, w zaufaniu i ma charakter terapeutyczny. Cała ta historia jednak pokazuje nam dobrze, że dla Kasjana i jego bohaterów ciało miało, obok opisanych na początku dość spekulatywnych jak na pierwszy rzut oka znaczeń, również ciężar konkretnego zmagania się poszczególnych mnichów z pożądliwością. Opisane przykłady pokazują tę sferę życia człowieka jako zdradliwą, ponieważ odwracającą uwagę od tego, co istotne.

Granica w człowieku między duszą a ciałem pokazuje sen i to, co dzieje się podczas nocy. Problem ukryty za dnia zostaje objawiony w ciszy nocy i uświadamia mnichowi konieczność oczyszczenia. Kasjan zdecydowanie podkreśla, że nie może to stać się tylko przez pracę mnicha, ale jest darem łaski. Poprzez kolejne metafory biblijne (od walczącego Jakuba, poprzez widzącego Boga Izraela aż po świętą górę Syjon) nasz autor pokazuje stopniowy wzrost czystości aż do jej najwyższej doskonałości. Z drugiej strony widzimy zdumiewające umiarkowanie w nakreśleniu granic i formułowaniu ogólnych praw związanych z rozważaną materią.

Przyjąć takie opinie, popierać je lub jednoznacznie wypowiadać się o ich słuszności lub niesłuszności, może jednak tylko ten, kto dokładnie poznał granicę między duchem a ciałem (confinia carnis ac spiritis). Do tego zaś potrzeba długiego doświadczeniu, czystości serca i światła Słowa Bożego, bo jak mówi błogosławiony Apostoł: Żywe jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca. Dopiero bowiem „zasiadając” niejako, na tej granicy ducha i ciała, będzie ktoś mógł w pełni sprawiedliwie rozstrzygać, jak bezstronny sędzia, co jest właściwe ludzkiej naturze i nieuchronnie z nią związane, a co jest wynikiem grzesznych przyzwyczajeń i zaniedbań z młodości. Posługując się sprawiedliwą wagą własnego doświadczenia będzie też mógł wskazać jaki jest właściwy ciężar i wpływ poszczególnych czynników na czystość, nie dając się zwieść fałszywym poglądom tłumu lub pseudoopiniom ludzi nie mających tutaj żadnego rozeznania. Są bowiem tacy, którzy wymawiają się przyrodzoną koniecznością, ilekroć z powodu własnej niedbałości, częściej niż tego żąda natura, skalają ich upływy. Tymczasem, to raczej oni zadają gwałt ludzkiej naturze i wymuszają na niej nieprzewidzianą zmazę, przypisując swą niepowściągliwość koniecznym prawom ciała lub Temu, kto je stworzył. Usiłują w ten sposób zniesławić naturę, obarczając ją własnymi grzechami.

Innymi słowy: każdy ma własną miarę i trudno jednoznacznie wyznaczać granice dobre dla ogółu. W innym miejscu Kasjan określa liczbę polucji (trzy razy w roku) jako świadczącą o uwolnieniu od pożądliwości, ale wydaje się, że o wiele ważniejsze niż liczba, jest dla niego wolność od snów erotycznych, które wskazywałby na nie do końca przezwyciężony problem. Zgodnie jednak z ówczesnymi przekonaniami odnośnie procesów fizjologicznych Kasjan zaleca ograniczenie w jedzeniu i piciu, ponieważ nadmiar materii powoduje nadmiar produkcji nasienia, zaś przepełniony nocą pęcherz może powodować jego zdaniem podniecenie seksualne.

Konkluzja. Ku przemienieniu

Trzeba dodać, że Kasjan o przemienieniu pisze bardzo często: przemienienia doznaje chociażby mnich wytrwale recytujący Pismo Święte. Tutaj przemienienia doznaje ciało, które w miejsce wad (członków grzechu) zyskało cnoty, a zatem przestaje nieść w sobie pożądanie połączenia się z kobietą (co przejawia się w przemianie widocznej podczas marzeń sennych i myśli mimowolnie pojawiających się za dnia); słowem wszystkie pragnienia „cielesne” zostały uporządkowane. Podobne idee dotyczące przemienienia ciała znajdujemy w listach Antoniego Wielkiego i Ammonasa – egipskich autorów z pierwszego pokolenia, czyli starszych od Kasjana o jakieś sto lat. Końcowy obraz nakreślony przez naszego autora jest bardzo przejmujący. Oddajmy mu głos:

Kiedy już jednak Pan, który niweczy wojny, wybawi człowieka od wszelkiego ognia pokus, dojdzie on do takiego stanu czystości, w którym znika wstyd przed sobą i swoim ciałem, tak dręczący w czasie napaści. Zacznie wówczas cieszyć się swym ciałem jak najczystszym mieszkaniem, ponieważ niedola nie przystąpi do niego, a cios nie spotka jego namiotu. Dzięki cnocie cierpliwości, wypełnią się więc na nim słowa Proroka zapowiadającego, że pokorni nie tylko posiądą swoją „ziemię”, ale będą się rozkoszować wielkim pokojem.

To nie jest ciało, które niesie zagrożenie, ale wręcz przeciwnie – ciało przemienione w dom. Wizja Kasjana implikuje wielki trud. Czy jak w przypadku Antoniego i Ammonasa mamy tutaj do czynienia z jakąś intuicją dotyczącą ciała zmartwychwstałego? Kasjan nie daje podstaw, aby w taki sposób rozumieć jego wypowiedź. Być może jednak celowo pozostawił ją bez tego dopowiedzenia, aby otworzyć ją na szersze możliwości interpretacyjne.

Śledząc rozważania Kasjana mogliśmy zobaczyć, że daleki jest on od jednoznacznego rozumienia ciała. To stwierdzenie jest, być może, drzwiami, przez które możemy wyjść z pułapki, o której była mowa na początku tych rozważań, a mianowicie pogodzenia dwóch sprzecznych sposobów mówienia o ciele: jako o wrogu bądź jako o towarzyszu w podróży do nieba. Kasjan pokazuje nam, że te dwie opcje niekoniecznie muszą się wykluczać ponieważ wszystko zależy od tego, co przez ciało będziemy rozumieć. A zatem jeśli tym mianem określimy te elementy naszego bytu, które Bogu są wprost wrogie (ciało grzechu – corpus peccati) bądź stanowią przeszkodę w modlitwie (corpus mortis) nic dziwnego, że będziemy mieli do czynienia z rzeczywistością, którą należy zniszczyć bądź uporządkować. Z drugiej jednak strony mogliśmy obserwować (chociażby we fragmentach, które Kasjan poświęcił problemowi nocnych polucji czy produkcji spermy) sugestię, że ciało ma ulec przemienieniu, podporządkowaniu wymaganiom praw Ducha. Skłania nas to do konkluzji, że ciało nie zawsze oznacza realność biologiczną, lecz ten element, który bytuje na pograniczu fizyczności i duchowości (dla Kasjana jest to pewien aspekt woli człowieka). Zatem tezy stawiane przez Rubensona o konieczności przemienienia ciała są prawdziwe jedynie częściowo ponieważ, jak to już mówiliśmy, wszystko zależy od tego, co ciało w danej wypowiedzi oznacza. Warto wskazać na fascynujący element nauczania Kasjana (zaczerpnięty jak się zdaje z pism Ewagriusza), że ciało pojęte w sensie biologicznym i to, co się z nim dzieje, jest manifestacją życia duchowego. Mielibyśmy zatem do czynienia z koncepcją daleko posuniętej jedności ontycznej w człowieku i stąd, przynajmniej częściowo, możemy powiedzieć, że nie ma sensu mówić osobno o ciele, osobno o duszy ponieważ obydwie rzeczywistości odnoszą się do jednego bytu, który prowadzi walkę o osiągnięcie celu, którym jest czystość serca.


Fragment ze wstępu Szymona Hiżyckiego OSB do książki „Rozmowy z Ojcami, tom 3″ św. Jana Kasjana


Zobacz też inne teksty z serii Źródła monastyczne


Skomentuj

Wybór z I tomu „Filokalii”
Możesz pomóc
Darowizna na rzecz projektu FILOKALIA

Kwota: PLN

Dołącz do nas
Praktyka modlitwy Jezusowej

Zapisz się do newslettera

Dołącz do grona zadowolonych subskrybentów i ciesz się z wartościowych tekstów o modlitwie serca. Na bieżąco będziemy informować o postępie prac nad pierwszym przekładem FILOKALII. W nagrodę otrzymasz darmowe E-BOOKI :)