Co Jan Kasjan rozumiał pod pojęciem „ciała”? [cz.3]

przez admin w dziale Filokalia

Ciało jako koncepcja egzegetyczna

W przypadku Rozmowy XII mamy do czynienia z zupełną zmianą perspektywy. Otóż kwestia ciała w tym przypadku jest, co ciekawe, rozważana jako zagadnienie egzegetyczne. Trzeba przyznać, że jest to chyba jeden z jego najbardziej intrygujących konceptów. W pismach Kasjana odniesienia do Biblii zajmują rolę pierwszorzędną i opowiada on o świecie posługując się Biblią i mówi o nim przez pryzmat Biblii.

Pod koniec Rozmowy XI Germanus stawia pytanie o doskonałą czystość, która, jak zakłada, jest warunkiem doskonałej miłości. W pierwszej części Rozmowy XII (1–6) jako głównego wroga w dotarciu do tak nakreślonego celu abba Cheremon wskazuje „ciało grzechu”, które bezwzględnie należy uśmiercić. Kasjan posługuje się tutaj pojęciem ukutym przez św. Pawła. Nasz autor, jak zazwyczaj to czyni komponuje zręcznie biblijną mozaikę składającą się z Kol 3,5, Rz 6,6 oraz Rz 7,24. Kasjan stwierdza:

Apostoł […] pragnie, abyśmy […] zniszczyli czym prędzej ciało grzechu (corpus peccati), zbudowane z wielu członków. Zaraz potem wyjaśnia, na czym to zniszczenie ma polegać, a mianowicie, abyśmy już więcej nie służyli grzechowi. Sam także z jękiem błaga, aby od tego ciała grzechu być wyzwolonym, wołając: Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, [co wiedzie ku] śmierci?. To właśnie ciało grzechu zbudowane z wszelkich grzesznych myśli, słów i uczynków, składa się z wielu członków czyli wad.

Owych członków ciała grzechu Kasjan wylicza, za Kol 3,5, aż pięć – dokładnie tyle, ile sensów słowa „ciało” (caro) w Rozmowie IV. Są nimi rozpusta, nieczystość, lubieżność, zła żądza i chciwość. Wyjaśnijmy pokrótce, jak rozumie je Kasjan.

Przez rozpustę (fornicatio) rozumie akt seksualny, który dzieje się w rzeczywistości (dodajmy, że u Kasjana w zasadzie brak aluzji do relacji homoseksualnych, co z kolei na tle innych pisarzy, mówiących nam o egipskich mnichach, jest dość nietypowe).

Nasz autor nie zatrzymuje się długo nad tym pierwszym członkiem grzechu, lecz wymieniwszy go, szybko przechodzi do nieczystości (inmunditia), która chyba według niego domaga się szerszego wyjaśnienia. Jest to fantazja erotyczna dotycząca seksu z kobietą, która przydarza się na jawie lub we śnie. Dziwić nas może zrównanie fantazji seksualnej z marzeniem sennym o podobnej treści. Ten drugi przypadek dotyczy jednak tych, którzy nie czuwają należycie nad swymi myślami w ciągu dnia; ta obserwacja psychologiczna – że człowiek śni o tym, o czym marzy za dnia – ma w piśmiennictwie łacińskim metrykę bardzo starą, by odwołać się w tym przypadku chociażby do Wergiliusza. Tutaj jednak chodzi o subtelne rozważania dotyczące moralnej oceny polucji – omówimy to szerzej za chwilę.

Trzecim członkiem ciała grzechu jest lubieżność (libido). Chodzi tutaj jednak, wyjaśnia Kasjan, o dogadzanie sobie (Kasjan podaje dalej wyjaśnienie filologiczne – lubieżność, libido, pochodzi od czasownika libere i oznacza „dogadzać sobie” – co jest oczywiście pojęciem dość wieloznacznym, co ośmiela naszego autora do stwierdzenia, że lubieżność „może zagnieździć się głęboko w zakamarkach duszy i objawiać z pominięciem popędów ciała”). Stwierdzenie to jest dość niejasne; co odróżnia je od wcześniej wspomnianego? Trudno jednoznacznie określić.

Jako czwarty zostaje wymieniona zła żądza (concupiscientia mala), „która jest chorobą wyłącznie zepsutej woli i dotyczy nieczystości jak i wszystkich innych szkodliwych pragnień”. Zdaniem Kasjana jest to pożądliwość, która opanowuje serce – i aby wzmocnić swoje twierdzenie, nasz autor cytuje Mt 5,28.

Na koniec Kasjan wymienia chciwość (avaritia) – to jest sprawa może najbardziej zaskakująca – ale staje się to jasne, gdy Cheremon wyjaśnia, iż chciwość wiąże się z pożądaniem. Uśmiercenie zatem chciwości ma doprowadzić ostatecznie do głębszego pokoju. Dodajmy, że w systematyce Ewagriusza (ale i Kasjana również, o czym można przeczytać w Rozmowie V) chciwość wynika z nieczystości, nie na odwrót. Szukając wyjaśnienia tej niespójności warto zauważyć, że o ile fornicatio i inmunditia wiążą się z seksualnością w sposób bezpośredni, o tyle trzy ostatnie członki grzechu są powiązane przez Kasjana z płciowością w sposób bardziej subtelny. Dwa pierwsze są związane z niedozwolonymi seksualnymi praktykami dziejącymi się poprzez czyn lub myśl. Trzy ostatnie osadzone są szerzej na samym nieuporządkowanym pożądaniu posiadania – niekoniecznie w kontekście seksualnym – ale zdaje się, że ostatecznie prowadzącym zdaniem Kasjana na szczyt tej piramidy, czyli do seksu.

W tym obrazie intrygujący jest sam koncept zepchnięcia ciała w pole symbolu – zgoła inaczej postępowali inni chrześcijańscy i klasyczni pisarze pisząc o ciele z przerażającą czasem dosłownością (warto tu wspomnieć dla przykładu lamenty Marka Aureliusza czy Plotyna). (Interesujące, czy nie dałoby się odczytać tego obrazu jako antytezy innego Pawłowego konceptu, a mianowicie wizji Kościoła jako ciała składającego się z wielu członków, 1 Kor 12 passim.) Niemniej myliłby się ten, kto na podstawie tego obrazu sądziłby, że Kasjan ciało postrzegał naiwnie. Nasz autor nigdy nie traci sprzed oczu dość kłopotliwej dla mnicha obecności ciała z całą jego brutalną często paletą pożądań, ale to stanowi niejako komplementarne zagadnienie, do którego za chwilę przejdziemy. Kasjan bowiem, rozwijając swoją refleksję o „ciele grzechu”, wyraża pogląd, że nie wystarczy go uśmiercić, gdyż na miejsce wad (czy też członków) należy ubiegać się o „zbawienne pragnienia”. Cały wysiłek woli, która wcześniej była ukierunkowana na zaspokajanie żądz, z równą werwą musi zostać skierowany na pracę nad cnotami (dodać tutaj trzeba, że jest to koncepcja zaczerpnięta z pism samego Ewagriusza, być może mająca swoje korzenie w jednym z logionów Jezusa, Łk 11,24–26). Zwróćmy uwagę, że cnota ma dla niego charakter wolitywny – to (skuteczne!) pragnienie tego, co dobre. Nie bez przyczyny mowa o virtus: słowo to już w swym rdzeniu zawiera pomruk siły miażdżącej to, co w woli złe i wrogie Bogu.

Do koncepcji „ciała grzechu” Kasjan w pewnym sensie wraca w Rozmowie XXIII,16, kiedy to mówi o „śmiertelnym ciele” (bądź ciele śmierci, corpus mortis, ale chyba lepiej tłumaczyć przez przymiotnik). Ta wizja nasuwa mu się wtedy, gdy rozważa te siły w człowieku, które odrywają przez rozproszenia bądź niedomagania cielesne od nieustannej kontemplacji. Tutaj zatem chodzi o wskazanie zwykłej słabości: konieczności odpoczynku, podczas gdy rozpalony pragnieniem modlitwy mnich chciałby jej oddawać się bezustannie. Zauważmy, że w tym przypadku nasz autor nie używa caro, ale corpus. Czy ten zabieg miał charakter prowokacji? Wydaje się raczej, że wskazuje to na dość niefrasobliwy stosunek Kasjana do obu rzeczowników (caro, corpus) i że traktował je jak synonimy.


Fragment ze wstępu Szymona Hiżyckiego OSB do książki „Rozmowy z Ojcami, tom 3″ św. Jana Kasjana


Zobacz też inne teksty z serii Źródła monastyczne


Skomentuj

Wybór z I tomu „Filokalii”
Możesz pomóc
Darowizna na rzecz projektu FILOKALIA

Kwota: PLN

Dołącz do nas
Praktyka modlitwy Jezusowej

Zapisz się do newslettera

Dołącz do grona zadowolonych subskrybentów i ciesz się z wartościowych tekstów o modlitwie serca. Na bieżąco będziemy informować o postępie prac nad pierwszym przekładem FILOKALII. W nagrodę otrzymasz darmowe E-BOOKI :)