Cele (Kellia) – życie codzienne w eremach i laurach [cz.5] Relacje ekonomiczne ze światem

przez admin w dziale Filokalia

Przedmioty wytwarzane przez mnichów w Celach musiały być sprzedawane na rynku (to jest nieznanemu odbiorcy, w dużym skupisku miejskim). Jedynie niektóre z nich (przede wszystkim rękopisy) powstawały na zamówienie. Ktoś więc musiał zajmować się sprzedażą koszy, lin, ubrań itp. Jeśli można wierzyć naszym źródłom literackim, czynili to przede wszystkim sami mnisi, wędrując co pewien czas do miasta (jeden z interesujących apoftegmatów wspomina o dwóch braciach, którzy robili to raz do roku, jeśli jednak zajmowaliby się plecionkarstwem, nie byłoby to możliwe, gdyż mieliby trudności z przewiezieniem towarów; nie ważyły one aż tak wiele, ale zajęłyby zbyt wiele miejsca).

Kontakt między mnichami a światem, zwłaszcza mnichami skupiska tak izolowanego jak Cele, był źródłem różnych niebezpieczeństw. Bracia wystawieni byli na pokusy wynikające ze spotykania się z kobietami, a obyczaje panujące na rynkach, gdzie sprzedaż bez targowania w ogóle była nie do pomyślenia, nie godziły się z mniszą mentalnością. Zanurzenie, choćby na czas krótki, w tym tak odmiennym świecie burzyło spokój mnichów budowany z wielkim trudem. Na temat szoku powodowanego przez ów powrót do świeckiej rzeczywistości powstały topoi omawiające wzorowe zachowanie na targu i mnożące warianty mniszych upadków lub odpieranych zwycięsko pokus.

W ośrodku tak dużym, jak Cele, naturalną rzeczą było pojawienie się pośredników świeckich, których skłaniała do takiej pracy pobożność lub zgoła chęć zysku. Zastanawiam się, czy ich udział nie stał się z biegiem czasu regułą. Liczne apoftegmaty wspominające o podróżach mnichów do miast odbijały zapewne starsze w tej materii obyczaje, które dały początek topoi trwającym i w później powstających utworach.

Praca przy żniwach

Istotną rolę w zdobywaniu środków do życia odgrywała praca przy żniwach. Udział w niej mnichów jest dobrze poświadczony dla wszystkich trzech skupisk Doliny Nitryjskiej, tak dla IV, jak i VII w.. Także i mnisi wspólnot monastycznych rozsianych w dolinie Nilu brali w nich udział. Postępowali oni dokładnie tak samo, jak biedota miejska w całym basenie Morza Śródziemnego, ściągająca na pola i pracująca za udział w zbiorach.

W Historii mnichów w Egipcie znajdujemy interesujące wiadomości, które wprawdzie odnoszą się do mnichów z Fajum, ale biorąc pod uwagę charakter wzmianki, mogą być ewentualnie uznane za miarodajne i dla innych skupisk. Jeden z ascetów, przeor dużej wspólnoty, otrzymywał od braci zboże, a następnie nim dysponował. Mnisi dostawali 12 artab pszenicy (autor dodaje, że równe to jest 40 modii, a więc około 350 l). Jest to niepokojąco dużo. Z greckiego dokumentu z czasów Hadriana, P. Sarapion 51, wiemy, że żniwiarze otrzymywali 7/12 artaby za zżęcie jednej arury (2756m2 lub nieco mniej). Przy przeciętnym zbiorze 10 artab z arury stanowi to 1/20 plonu. Inne teksty z tego samego archiwum mówią o wyższym zarobku, dochodzącym nawet do 1/12 plonów (a więc około 0,8 artaby z 1 arury). W cytowanym P. Sarapion 51 trzynastu ludzi podejmowało się zebrać zboże ze 130 arur, na jednego człowieka wypadało więc 10 arur. Posługując się podanymi w P. Sarapion 51 liczbami dojdziemy do wniosku, że mnisi, aby zarobić 12 artab pszenicy, musieliby zżąć zboże ze znacznej powierzchni: od nieco ponad 14 do 24 arur. Nawet w tym pierwszym wypadku jest to bardzo dużo. Co prawda nie wiemy, czy praca, jakiej podejmują się żniwiarze w P. Sarapion 51, jest ich jedyną pracą w czasie tych żniw, wobec tego nie możemy być pewni, że należy przyjąć 10 arur za przeciętną powierzchnię przypadającą na jednego żniwiarza (analogie współczesne nie mogą nam pomóc, gdyż system uprawy ziemi w Egipcie radykalnie się zmienił). Przed przyjmowaniem wersji dla mnichów dogodniejszej przestrzega nas ogólna tendencja spadku płac w epoce bizantyjskiej, o której pisze J. Schwartz w aneksie do P. Sarapion. Wartość 12 artab była bardzo znaczna. W wielkim majątku doby hellenistycznej, w tak zwanej dorea Apolloniosa, 12 artab otrzymywał przeciętny pracownik jako sitometria, czyli całoroczny przydział żywności (obok pewnej niewielkiej kwoty pieniędzy i innych produktów). Myślę, że informatorzy autora HM przesadzili, w najlepszym przypadku podając najwyższy możliwy zarobek, na którego wysokość złożyła się wyjątkowa siła i wytrwałość mnicha, a z drugiej strony szczodrobliwość gospodarza. Przeciętny zarobek musiał być mniejszy, mieszcząc się w granicach 6–8 artab, co i tak nie jest mało. W żniwach jednak nie wszyscy mnisi mogli brać udział, bracia starzy i chorzy byli z nich wykluczeni.

Bilans ekonomiczny mnicha

Mimo zaangażowania w tak różnorodną wytwórczość mnisi, zwłaszcza w takich skupiskach, jak Cele, nie byli w stanie zarobić na własne utrzymanie. Bilans ekonomiczny tego skupiska mnichów, jeśli można użyć tego współczesnego terminu, był nega­tywny. Teksty literackie wspominające bardzo często o mnichach korzystających „z jałmużny” są tego najlepszym dowodem. Palladiusz o jednym z najsław­niejszych ascetów, Pambo, powie, że nigdy nie jadł kawałka chleba wręczonego mu w darze. Jeśli ten fakt był tytułem do chwały, to inni mnisi nie byli samowystarczalni (podobny motyw występuje także w apoftegmatach). W Gerontikonie w usta zupełnie nam nieznanego mnicha, abba Serinosa, zostało włożone znamienne wyznanie:

Spędziłem czas na pracy przy żniwach, na szyciu i koszykarstwie i przy tym wszyst­kim, gdyby mnie ręka boska nie karmiła, nie mógłbym się wyżywić.

O wielkich trudnościach materialnych ascetów żyjących w skupiskach semianachoretycznych świadczy także ten ustęp w Rozmowach Jana Kasjana, w którym znajduje się pochwała życia w klasztorze. Podstawa uznania wspólnoty cenobitycznej za lepszą formę ascetycznego życia to wolność od trudności materialnych, od konie­czności nieustannego myślenia o codziennym chlebie. Oczywiście ktoś w klasztorze musiał dbać o jego zapewnienie, ale przeciętny mnich rzeczywiście mógł się o to nie troszczyć.

Wprawdzie potrzeby materialne braci były ograniczone, ale nie tak, jak nam to utwory literackie sugerują, i to zarówno w odniesieniu do epoki heroicznej w począt­kach ruchu, jak i do czasów późniejszych. Obok jednostkowych wyczynów w drasty­cznym ograniczaniu ilości przyjmowanych pokarmów, przeciętna rzeczywistość musiała być bliższa sposobowi odżywiania się biedoty chłopskiej. To nie wykluczało postów, i to bardzo surowych, ale po nich następować mogły i obfite posiłki. Aby zdobyć środki niezbędne do utrzymania się, trzeba było pracować więcej, niż to czynili mnisi (zwłaszcza przy mało rentownym plecionkar­stwie). Dla braci jednak wysiłek fizyczny był zawsze czymś drugorzędnym, ustępują­cym przed modlitwą, pobożną konwersacją, nabożeństwami.

Semianachoretyczna struktura Cel, w której bracia winni być w zasadzie samowystarczalni, powodowała, że wyrówny­wanie środków materialnych między słabszymi a silniejszymi nie mogło następować w sposób automatyczny. Taka samodzielność gospodarcza rodziła istotne niebezpieczeń­stwo, którego świadomi byli teoretycy życia ascetycznego. Jan Kasjan w swych Rozmowach opisuje psychikę mnicha, który, choć porzucił swój majątek i stanowi­sko w świecie, na pustyni jest przywiązany do swego skromnego dobytku i, broniąc go, popada w konflikt z innymi. Nie dziwmy się panującej w ośrodkach semianachoretycznych atmosferze skrupulatności gospodarczej: bracia przedmioty pożyczają i oddają, rzetelność w stosunkach wzajemnych jest cnotą.

W takich jak Cele skupiskach mnisi zamożniejsi czuli się zobowiązani dawać jałmużnę braciom. Nic więc dziwnego, że mógł powstać apoftegmat o Janie Kolobosie, wedle którego tenże zabierał cały zarobek ze żniw do Sketis, nie chcąc z niego dawać jałmużny, mówiąc: „Moje wdowy i sieroty są w Sketis”.

Zastanówmy się więc, skąd się brały owe dodatkowe środki, które mnisi musieli mieć do swej dyspozycji, aby móc egzystować. Pamiętajmy przede wszystkim, że ludzie decydujący się na osiedlenie się na pustyni posiadali wielokrotnie własne zasoby materialne w postaci pieniędzy, ziemi, domów, warsztatów, których bynajmniej się nie wyrzekali w chwili przyjmowania habitu (wymagano tego w klasztorach pachomiańskich i u Szenutego, ale w innych środowiskach nie). W dokumentach greckich i koptyjskich mamy dość dowodów na udział mnichów w rozmaitych czynnościach gospodarczych poza wspólnotą. Otrzymywali oni legaty testa­mentowe, sami przekazywali ludziom ze „świata” testamentem swój dobytek, kupo­wali i sprzedawali nieruchomości, nawet pożyczali pieniądze. O tym, że mnisi mieli środki własne, należy pamiętać tym bardziej, że we współczesnych pracach o egipskim monastycyzmie panuje powszechne przekonanie, jakoby mnisi rekrutowali się jeśli nie wyłącznie, to przynajmniej przede wszystkim z najbiedniejszych warstw społecznych, wyzutych ze wszystkiego. Jest to wynik niezmiernie uproszczonej wizji struktury społeczeństwa czasów bizantyjskich, wedle której Grecy stanowią elitę i są bogaci, a Koptowie należą do warstw najniższych: stanowią biedny, ciemny lud. A ponieważ na ogół się sądzi, że mnisi byli Koptami, z tego wyciąga się wniosek, że w skupiskach ascetycznych gromadzili się niemal wyłącznie synowie chłopscy. Miałam już okazję przedstawiać moje poglądy na ten temat, jednak powtórzenie ich jest niezbędne, aby czytelnik mógł zrozumieć społeczeństwo skupisk pustelniczych.

Mamy różne dowody na obecność ludzi zamożnych w ośrodkach monastycznych, w tym również w Celach. Uważna lektura tekstów literackich dostarcza nam wiadomości o rozmaitych mnichach wywodzących się z „dobrych” domów. Obecność ludzi należących do elity w ośrodkach takich jak Cele, wynika choćby z typu ich zabu­dowy – z rozmiarów eremów i ich dekoracji, jak również dobrej ceramiki znajdowa­nej w eremach. Mnisi musieli dysponować znacznymi środkami, aby stworzyć tak luksu­sowe ramy swego życia; nie mogli ich zdobyć własną pracą na pustyni. Prawdopodob­nie pochodziły one z zasobów własnych przyniesionych ze „świata”.

Warto także zrezygnować z pośpiesznych sądów, wedle których wszyscy chłopi egipscy znajdowali się na dnie nędzy. Część z nich, idąc do klasztorów czy do eremów, dysponowała prawdopodobnie jakimiś środkami materialnymi. Chłop mógł sprzedać posiadany kawałek ziemi lub oddać ją w dzierżawę w zamian za czynsz; mógł też domagać się od rodziny systematycznego dostarczania zboża lub innych produktów.


Prof. Ewa Wipszycka Drugi dar Nilu czyli o mnichach i klasztorach w późnoantycznym Egipcie


Skomentuj

Wybór z I tomu „Filokalii”
Możesz pomóc
Darowizna na rzecz projektu FILOKALIA

Kwota: PLN

Dołącz do nas
Praktyka modlitwy Jezusowej

Zapisz się do newslettera

Dołącz do grona zadowolonych subskrybentów i ciesz się z wartościowych tekstów o modlitwie serca. Na bieżąco będziemy informować o postępie prac nad pierwszym przekładem FILOKALII. W nagrodę otrzymasz darmowe E-BOOKI :)