Cele (Kellia) – życie codzienne w eremach i laurach [cz.4] Tkactwo, kopiowanie rękopisów

przez admin w dziale Filokalia

Tkactwo

Drugą dziedziną rzemiosła, którą uprawiano w skupiskach takich jak Cele, było tkactwo. Musiało ono być pospolite, choć wzmianek o nim nie jest wiele. Tkactwo, podobnie jak plecionkarstwo, pasowało dobrze do warunków i potrzeb środowisk monastycznych. Wyrabianie prostych tkanin jest czynnością niewymagającą większej koncentracji uwagi ani pracy zespołowej (natomiast tkaniny o skomplikowanym splo­cie, wielobarwne, musiały być sporządzane przez dwóch, trzech ludzi pracujących razem i mających profesjonalne przygotowanie). Narzędzia potrzebne do produkcji nie były ani bardzo skomplikowane, ani drogie, nie potrzebowano specjalnych pomieszczeń, można je było ustawić na podwórzu eremu czy w jednej z jego izb. Wśród mnichów bywali zapewne tacy, którzy w „świecie” wykonywali zawód tkacza – mogli oni uczyć innych braci rudymentów techniki.

W Egipcie w ogóle umiejętność sporządzania tkanin była powszechnie znana, większość odzieży dla ludzi biedniejszych produkowana była przecież w gospodar­stwach domowych.

O tkactwie w Nitrii wspomina św. Hieronim, pisząc o pewnym bracie, który wyrabiając lniane tkaniny, zarobił 100 solidów. Wysokość zarobku jest zupełnie nieprawdopodobna (wskazuje na to także okrągła suma, zawsze podejrzana), ale sam fakt uprawiania tkactwa pozostaje. Wedle Palladiusza w Nitrii produkowano lniane płótno, tak więc i pod względem odzieży anachoreci byli całkowicie samowystarczalni. Jeden z apoftegmatów Gerontikonu wymienia jako trzy typowe rodzaje prac żniwa, koszykarstwo i produkcję odzieży. W dwóch apoftegmatach opublikowanych przez F. Nau mówi się o pewnym starcu, który zajmował się tak przędzeniem, jak i tkaniem lnianego płótna. Wzmianka jest godna uwagi, gdyż wynika z niej, że mnisi mogli sami zajmować się przygotowaniem surowca, który kupowali bądź dosta­wali w postaci surowego lnu czy nieprzędzonej wełny. Zawodowi tkacze nie-mnisi na ogół nie zajmowali się tymi czynnościami, należały one zazwyczaj do kobiet, rzadziej do osobnych specjalistów. Historia mnichów w Egipcie do produktów pracy mnichów, mogących następnie posłużyć jako jałmużna, zalicza także ubrania.

Zespół źródeł tyczących się laury Epifaniusza w Tebach Zachodnich pokazuje nam, jak ważne miejsce mogło zajmować tkactwo w życiu niewielkiej wspólnoty typu semianachoretycznego. Pracowało w niej aż osiem warsztatów, których ślady dało się zidentyfikować w toku prac wykopaliskowych. Listy koptyjskie, znalezione na miejscu, potwierdzają istnienie produkcji odzieży i liczne zamówienie składane na ręce mnichów przez ludzi „z Egiptu”.

Z ekonomicznego punktu widzenia tkactwo miało większe zalety niż plecionkar­stwo. Zarobek, choć ciągle niewysoki, był jednak wyższy, a znalezienie odbiorców na wyroby musiało być, ogólnie biorąc, łatwiejsze niż przy koszach lub linach. W klaszto­rach i eremach położonych wzdłuż doliny Nilu tkacze-mnisi pracowali głównie na zamówienie konkretnych osób, z dostarczonego przez nie surowca, tak jak to się działo w przypadku rzemieślników świeckich (może ten właśnie kontakt z ludźmi świeckimi, konieczność umawiania się o warunki pracy, targowania się są w stanie wytłumaczyć powstanie apoftegmatu ze zbioru publikowanego przez F. Nau, w którym chwali się mnicha robiącego koszyki, maty, sita, a potępia się tego, który pracuje jako tkacz: „To nie jest mnich, ale handlarz”; jest to w każdym razie świadectwo izolowane).

Inaczej się rzeczy miały w Celach, których oddalenie od osiedli utrudniało albo wręcz uniemożliwiało otrzymywanie zamówień od nabywców. Mnisi musieli surowiec kupować w postaci przędzy bądź surowego lnu lub wełny. Wytworzone przedmioty wywożono do miast, nade wszystko do Aleksandrii, i tam sprzedawano. Najwyżej możemy sobie wyobrazić, że znajdowali się kupcy, którzy skupowali w Celach gotowe produkty, organizując coś w rodzaju nakładu.

Kopiowanie rękopisów

Część mnichów zarabiała na życie, przepisując książki. Było to jedno z typowych zajęć mniszych. Świadczy o tym nie liczba wzmianek o nim (tych jest raczej niewiele), ale ich treść. Palladiusz mówi o pewnym mnichu, że podjął życie ascetyczne jako człowiek zbyt stary, aby nauczyć się techne (a więc jakiegoś rzemiosła) czy też askesis graphike (umiejętności przepisywania). Była to widocznie zwykła alternatywa stojąca przed braćmi. Podobne wnioski można wyciągnąć z historyjki znajdującej się w Gerontikonie i u Jana Kasjana. Pewien uczeń, zawołany przez swego mistrza, miał nie dokończyć nawet litery, której pisanie przerwał w połowie – fakt ten przytaczany jest jako przykład doskonałej gorliwości i posłuszeństwa. Przepisywanie ksiąg musiało być czynnością po­spolitą, jeśli się nim posłużono dla ilustracji wzorowego postępowania. Zacytować też warto naukę zawartą w Asketikonie Izajasza, który rejestruje zbiorowe doświadczenie Sketis: jeśli posiadasz księgę, nie ozdabiaj jej, gdyż twoja dusza nic na tym nie zyska. Wiemy, że Ewagriusz Pontyjski zarabiał na życie, przepisując rękopisy. Inny, mniej sławny cudzoziemiec, tym razem z Italii, pracował w podobny sposób. O kopiowaniu ksiąg wspomina wreszcie apoftegmat o abba Abrahamie. Zupełnie izolowany jest pogląd wyrażony w cytowanym wyżej apoftegmacie publikowanym przez F. Nau. Przepisywanie ksiąg jest w nim uznane za zajęcie gorsze dla mnicha niż koszykarstwo, miało bowiem prowadzić do pychy.

Rękopisy przepisywano w znacznym stopniu dla środowiska monastycznego, w którym pobożne lektury były pospolitsze, niż nam to się zazwyczaj wydaje. Gdy przystępujemy bowiem do lektury dzieł literackich, rzucają nam się w oczy nade wszystko te ustępy, w których znajduje wyraz nieufność czy też nawet pogarda mnichów dla ksiąg, jako niepotrzebnych dla zdobycia prawdzi­wej mądrości i sprzecznych z zasadą bezwzględnego ubóstwa. Jednak takie postawy nie były chyba wśród mnichów typowe, gdyż mamy wiele dowodów na obecność ksiąg w mniszych celach i jesteśmy pewni, że bracia byli na ogół piśmienni (miałam okazję pisać wcześniej na ten temat, s. <?>n).

Księgi przepisywano także dla potrzeb kultu w kościołach, dla członków kleru, a także pobożnych a kulturalnych ludzi świeckich, których w Egipcie u schyłku czasów bizan­tyńskich nie brakowało.

Mnisi przepisujący rękopisy jednocześnie zajmowali się sporządzaniem opraw z drewna, skóry, papirusu. Mogły one przybierać bardzo wyrafinowaną postać.

Może ci sami bracia, którzy zarabiali na życie pisaniem, malowali w eremach Cel znane nam inskrypcje, z których tak wiele zakłada profesjonalnego wykonawcę? Być może, choć w „świecie” ci, którzy malowali napisy na ścianach, należeli do osobnej profesji. W skupisku takim jak Cele, nawet jeśli było ono liczniejsze od przeciętnych ośrodków monastycznych w Egipcie, nie znalazło się aż tak wielu specjalistów wyko­nujących ten zawód w „świecie” ani nie istniał aż tak wielki popyt na takie usługi, aby doszło do uformowania się grupy braci wyłącznie z nich żyjących. Może sporządzanie napisów należało do malarzy pokrywających mury eremów freskami? Niestety, i o nich nic nie wiemy.

Inne zawody rzemieślnicze

Z pewnością i inne jeszcze specjalności rzemieślnicze bywały w Celach reprezento­wane. Może obrabiano tu skórę, produkując z niej obuwie, pasy czy inne przedmioty (ten typ pracy poświadczony jest dla klasztoru Epifaniusza w Tebach). Może w grę wchodzić także wyrabianie przedmiotów z drewna: skrzynek, grzebieni, prostych na­rzędzi, plakietek itp.

W wielkich klasztorach cenobitycznych Pachomiusza i Szenutego lista uprawia­nych specjalności jest dłuższa. Besa, następca Szenutego, w jednym ze swych listów wspomina o szewcach, cieślach, kowalach, garncarzach, tkaczach worków, tkaczach produkujących tkaniny lniane, krawcach, wyplataczach koszyków, kopistach rękopi­sów, wytwórcach okładek do rękopisów. Był to jednak klasztor o znacznych rozmia­rach, działający w innych niż Cele warunkach. Położony na skraju doliny zamieszka­nej, był silnie związany z jej ekonomiką. A może autor wylicza po prostu wszelkie znane mu zawody? W Celach nie można było organizować warsztatów kowalskich ani garncarskich, gdyż nie było dostatecznej ilości opału, a i glinę trzeba by transportować z daleka.

Pewna liczba braci, raczej niewielka, mogła być zatrudniona w dziedzinie, którą współcześni ekonomiści nazywają usługami. W Gerontikonie spotykamy dwóch braci cyrulików wykonujących w Sketis swój zawód i decydujących się na jego porzucenie – nie mieli chwili spokoju (Paweł Cyrulik 2). Trochę to zaskakujące, gdyż mnisi się nie strzygli ani nie golili. Czyżby wówczas (trudno powiedzieć – kiedy) w Sketis było tylu gości, że obsłużenie ich zabierało tak wiele czasu? Może w grę wchodzą proste zabiegi felczerskie (w rodzaju puszczania krwi), którymi zazwyczaj zajmowali się ci rzemieślnicy? Na pewno w Celach musieli być mnisi-lekarze, mogli oni w jakiejś formie otrzymywać zapłatę za swe porady.

Mnisi wykonywali jednocześnie różne zawody. Zwłaszcza plecionkarstwo łączone z innymi (o czym była już wyżej mowa), jednak działalność gospodarcza mnichów mogła być jeszcze bardziej wielostronna.

Ten przegląd wiadomości o rzemiośle uprawianym w Celach warto zamknąć uwagami metodycznymi. Czy dominacja plecionkarstwa, w porównaniu z innymi zawo­dami, tak wyraźnie wynikająca z tekstów literackich, odbija wiernie rzeczywistość? W moim przekonaniu zestawione tu przeze mnie źródła dają na to pytanie odpowiedź negatywną. Wyrabianie koszyków, lin, sieci itp. było na pewno powszednie, ale nie zajmowało tak ważnego miejsca, jak to wynika z powierzchownej lektury źródeł. Jak to się więc stało, że taki właśnie obraz został utrwalony w literaturze?

Myślę, że istotną rolę odegrała chęć podkreślenia skromnego trybu życia braci i szczupłość środków pozostających do ich dyspozycji. Pokora mnichów, ich skrajne ubó­stwo wyraźniej się rysowały, jeśli zarabiali na utrzymanie, wykonując wyłącznie te czynności, które zazwyczaj należały do gospodarstwa domowego. Zwykłe, dobrze wszystkim znane zawody, z których utrzymywały się całe rodziny, nie nadawałyby się do stworzenia atmosfery wyrzeczenia, nie podkreślałyby dystansu, jaki dzielił, w sfe­rze spraw materialnych, „świat” od pustyni.


Prof. Ewa Wipszycka Drugi dar Nilu czyli o mnichach i klasztorach w późnoantycznym Egipcie


Skomentuj

Wybór z I tomu „Filokalii”
Możesz pomóc
Darowizna na rzecz projektu FILOKALIA

Kwota: PLN

Dołącz do nas
Praktyka modlitwy Jezusowej

Zapisz się do newslettera

Dołącz do grona zadowolonych subskrybentów i ciesz się z wartościowych tekstów o modlitwie serca. Na bieżąco będziemy informować o postępie prac nad pierwszym przekładem FILOKALII. W nagrodę otrzymasz darmowe E-BOOKI :)