Cele (Kellia) – życie codzienne w eremach i laurach [cz.3] Mnich powinien pracować

przez admin w dziale Filokalia

Punktem wyjścia dla moich badań jest studium H. Dörriesa, który pokazał, że w środowiskach ascetycznych, w wyniku dyskusji, trwających nade wszystko w pier­wszych pokoleniach, utrwaliło się przekonanie, iż praca jest niezbędna, i to nie tylko ze względu na konieczność zdobywania środków do życia. Przeciwko pneumatykom, oczekującym niebiańskiego chleba i każącym skupiać całą uwagę na nieustannej mod­litwie, zwyciężył nakaz fizycznego trudu, któremu jednak zakreślono wyraźne granice. Miał on pozostać parergon, działalnością uboczną, która nie powinna naruszać we­wnętrznego spokoju mnicha, budzić ambicji ani dawać satysfakcji.

Upowszechnienie się przekonania, że pracować należy, nie oznaczało, iż postawy przeciwne nie odżywały w różnych środowiskach. Świadczy o tym nacisk, z jakim kolejni mistrzowie ascezy wracają do tej problematyki, rozwijając rozliczne argumenty. Dowód znajdziemy także w liście Cyryla, patriarchy Aleksandrii, do biskupa Fajum, w którym surowo potępia on mnichów z klasztoru w Kalamun, przekona­nych, że praca jest zbędna, a prawdziwa świętość wymaga wyłącznie modlitwy.

Jednak w głębi serca mnisi pragnęli uwolnić się od ciężkiego trudu, zasłużyć u Boga na łaskę rajskiego życia tu, na ziemi. W prologu HM autor pisze:

Można ich zobaczyć rozproszonych na pustyni, oczekujących Chrystusa jak rodzone dzieci ojca, albo wojsko swojego króla, albo jak wspaniała służba swojego pana i wyzwoliciela. Nie ma wśród nich żadnej troski o odzienie, ani niepokoju o pożywienie, jedynie oczekiwanie wśród hymnów na przyjście Chrystusa.

Gdy zatem któryś z nich potrzebuje czegoś z niezbędnych rzeczy, nie szuka miasta, wsi, brata, przyjaciela, krewnego, rodziców, dzieci, służby, aby się w to zaopatrzyć. Wystarcza jedynie pragnienie. Wyciąga on ręce w modlitwie, z warg jego wychodzą słowa dziękczynienia i wszystko to dostaje w nadzwyczajny sposób.

Rzeczywistość była jednak okrutna, wysiłek w pustynnych warunkach ciążył, zmęczenie i nuda dręczyły mnichów, rodząc zniechęcenie. Nakaz recytowania urywków z Biblii w czasie pracy jej nie ułatwiał, stanowił dodatkową komplikację. Mnichom nie była dana satysfakcja z dzielenia trudu z innymi, nawet na polu, pracując w szeregu, powinni być sami ze swym wysiłkiem, bez możliwości rywalizacji z innymi, aby ich nie urazić i nie wbić się w pychę.

Mnisi, przybywając na pustynię, niejednokrotnie posiadali jakieś kwalifikacje. Nie­kiedy kontynuowali swe świeckie zajęcie, jeśli mogło ono być wykonywane w nowych warunkach, często jednak musieli z niego rezygnować i opanowywać nowe umiejętności. Ludziom starym owa nauka przysparzała licznych trudności.

Plecionkarstwo

Wszystkie utwory opisujące egipskich mnichów, apoftegmaty i żywoty mnichów, zgodnie prezentują nam plecionkarstwo jako typowe zajęcie braci. Obraz ascety wyplatającego kosze czy skręcającego liny powielany jest wielokrotnie w tekstach różnego typu i z różnych epok; narzuca się on z taką siłą, że w oczach dzisiejszych badaczy ten typ pracy wydaje się jeśli nie wyłącznym, to przynajmniej podstawowym. Na ogół nasze źródła nie mówią dokładnie, co mnisi wyrabiali, najwyżej czynią rozróżnienie między koszami małymi a normalnymi; rzadziej jest mowa o wyrabianiu sit i sieci. Zauważyć warto, że utwory powstałe w skupiskach semianachoretycznych nie wspominają o produkcji mat, o czym nie brak informacji w tekstach pachomiańskich. Trudno powiedzieć, czy jest to przypadek, czy też odbicie stanu faktycznego. Brak wiadomości o wytwarzaniu rozmaitych drobnych przedmiotów wykonywanych z podobnych surowców i podobną techniką, co kosze: pudełek, miotełek, wachlarzy do odganiania owadów, sandałów itp. Niewykluczone, że mnisi je wyrabiali, nasze źródła nie były wszak zainteresowane w precyzyjnym opisie procesów produkcyjnych.

Plecionkarstwo pasowało dobrze do typu życia mnichów, i to z kilku względów. Było ono szeroko rozpowszechnione, wielu więc ascetów musiało umieć wyplatać kosze przed porzuceniem „świata”. Opanowanie technik plecionkarskich nie wyma­gało też specjalnych zdolności. Surowiec do produkcji był stosunkowo łatwo osią­galny. Sama praca ma charakter mechaniczny, nie wymaga zaangażowania uwagi ani napięcia, nie przeszkadzała więc w modlitwie i medytacji. Liczne są rośliny, których włókna mogą być wykorzystywane w produkcji plecionkarskiej. Najczęściej używane to halfa, rosnąca dziko na nieużytkach, brzegach kanałów i dróg, lub też hodowana, len, trzciny, palma daktylowa. Włókna palmy i len mnisi musieli kupować od rolników. Trzcina, i to w dobrym gatunku, rosła nad zbiornikami wodnymi Doliny Nitryjskiej, jednak znamy i takie wypadki, gdy trzcinę kupowano.

Tylko w dwóch apoftegmatach znajdziemy wiadomość o ilości wykonywanych przedmiotów. Pewien mnich żyjący w Raithou robił sześć koszy na tydzień, inny zaś – trzy małe kosze dziennie. Informacje te niewiele nam dają, gdyż nie znamy rozmiarów i typu tych przedmiotów.

Plecionkarstwo mnichów wymaga kilku słów ekonomicznego komentarza. Zapo­trzebowanie na kosze, pudła i pudełka było w całej starożytności ogromne, gdyż obok ceramiki stanowiły one pospolite opakowania dla różnych produktów (dziś zastąpione przez worki, kartonowe i plastikowe pudła, torby). Mimo jednak ogromnego popytu typ wytwórczości rzadko nabierał zawodowego charakteru, najczęściej plecionkar­stwo uprawiane było przez kobiety w gospodarstwach domowych. Jedynie mieszkańcy miast, i to dużych, niemających łatwego dostępu do surowca, musieli takie przed­mioty nabywać wyłącznie na rynku. Tylko pewne rodzaje koszy i mat, w lepszym gatunku, były przedmiotem produkcji semiprofesjonalnej czy też nawet profesjonal­nej. W XIX w. pewne wsie w Fajum słynęły na przykład ze swych produktów, które wywożono daleko. Ale i w tym wypadku mieszkańcy owych wsi zajmowali się tą wytwórczością obok rolnictwa. Rzemieślnicy czerpiący wyłącznie z niej swe zarobki byli bardzo nieliczni i pracować musieli na potrzeby dużych skupisk miejskich. Zarobki ich nie były wysokie (na początku XIX w. robotnicy wyplatający maty zarabiali mniej, niż robotnicy pracujący na polach).

Te ekonomiczne prawidła stosują się także do pracy środowisk monastycznych. Produkty wytworzone przez mnichów nie mogły znaleźć nabywców na miejscu, gdyż bezpośrednie zaplecze nie byłoby w stanie wchłonąć ogromnej masy rozmaitych koszy, lin, pudełek. Trzeba je było przewozić do dużych miast.

Mnisi z Cel, podobnie jak i z Nitrii i Sketis, mogli uprawiać plecionkarstwo na dużą skalę, ale pod warunkiem wyrabiania produktów dobrej jakości i przewożenia ich do miast Delty, bądź lepiej – do Aleksandrii.


Prof. Ewa Wipszycka Drugi dar Nilu czyli o mnichach i klasztorach w późnoantycznym Egipcie


Skomentuj

Wybór z I tomu „Filokalii”
Możesz pomóc
Darowizna na rzecz projektu FILOKALIA

Kwota: PLN

Dołącz do nas
Praktyka modlitwy Jezusowej

Zapisz się do newslettera

Dołącz do grona zadowolonych subskrybentów i ciesz się z wartościowych tekstów o modlitwie serca. Na bieżąco będziemy informować o postępie prac nad pierwszym przekładem FILOKALII. W nagrodę otrzymasz darmowe E-BOOKI :)