Asceza pustelnicza [cz.1] Walka wewnętrzna

przez admin w dziale Filokalia

Asceza eremity jest w pełni zdeterminowana przez istotę życia eremickiego. A ponieważ chodzi o to, aby żyć samym tylko Bogiem, trzeba się radykalnie oderwać od wszystkiego, co nie jest Bogiem, aby znaleźć prawdziwą samotność, którą jest samotność ducha. To wewnętrzne ogołocenie jest trudne i powinno być podtrzymywane przez ustawiczny wysiłek.

Jedna tylko rzecz jest trudna: ujarzmić ducha, zmusić go do porzucenia świata zarówno sercem, jak i czynem – nie starać się widywać krewnych czy przyjaciół ani słuchać nowin ze świata; rzeczywiście oderwać się od świata jak nowy Melchizedek – bez ojca, bez matki, bez braci, bez przyjaciół, bez ojczyzny, bez przywiązania do żadnej rzeczy tego świata: opuścić świat i żyć dla Stwórcy, dla Niego samego.

To wewnętrzne oderwanie jest w pewnej mierze konieczne dla każdego mnicha. Ale dla eremity jest ono o wiele trudniejsze, ponieważ ze względu na swą samotność jest on zagrożony przez wyrafinowanego nieprzyjaciela, jakim jest miłość własna. Giustiniani ukazuje to zagrożenie z bezlitosną wyrazistością:

Całe życie człowieka jest zażartą walką, która się nieustannie odnawia. Trzeba jasno zdawać sobie sprawę z tego wewnętrznego dramatu: obie części ludzkiej natury, ciało i duch, walczą ze sobą wzajemnie, a niekiedy same ze sobą. Ciało zwalcza ciało. Krótki sen, niedostatek pokarmu i napoju mają ujemne działanie podobnie jak ich nadmiar. Jeśli pielęgnuje się ciało, można sobie zrobić krzywdę, ale traktując je surowo narażamy się na podobne ryzyko. Wyraża ono swój sprzeciw, chociaż czynimy to w jego interesie. Bardzo trudno znaleźć właściwą miarę jego rzeczywistych potrzeb. Przypuśćmy nawet, że taka równowaga zostanie osiągnięta – wówczas ciało będzie nieustannie walczyło z duchem, ponieważ ich dążności są ze sobą sprzeczne. Ciało ma upodobanie w wystawnych budowlach i rozległych posiadłościach, duch szuka ciasnej celki i małego ogródka, bo wie, że ubóstwo prowadzi go bezpieczniej do spokoju na ziemi i szczęśliwości w niebie. Ciało lubi rozkosze i przyjemności, duch od nich ucieka. I tak jest ze wszystkim: nie ma takiego pragnienia ducha, które by nie sprzeciwiało się ciału. W każdej chwili i w każdym rodzaju czynności trzeba wciąż prowadzić walkę. Staje się ona jednak względnie łatwa, gdy duchowi uda się ujarzmić ciało i utrzymać je w posłuszeństwie.

Jest jednak jeszcze trudniejsza walka, która staje się coraz cięższa: podstępna walka ducha z sobą samym. Staje się on bowiem swym własnym wrogiem i podstępnie sam siebie atakuje. Pod pozorem dobra duch przedstawia sobie często dobra fałszywe, których niebezpieczeństwa trudno rozpoznać. Czyniąc dobro, szkodzi samemu sobie przez upodobanie, jakie w tym znajduje. Oddaje się umartwieniu? Zaraz pojawia się myśl, że rozsądek ma swoje prawa i że można sobie pozwolić na złagodzenie ascezy. Ileż to razy duch kłamie, oszukując samego siebie. Jeśli na przykład ulega gniewowi lub niecierpliwości, tłumaczy sobie, że czyni to w obronie Bożej sprawy, albo z miłości do bliźniego, którego chce napomnieć ku poprawie. Słowem – przedstawia wady pod fałszywym pozorem cnót: duch, nie potrafiąc rozpoznać wśród nich prawdziwego dobra, staje się swą własną ofiarą. Decyduje się uczynić coś dobrego, chce na przykład poświęcić się życiu kontemplacyjnemu, a wmawia sobie, że istnieje wyższe dobro, jak życie czynne i praca dla dobra drugiego; wnet znajduje w Piśmie Świętym argumenty przeciwko sobie samemu. Zatem powinien być zawsze nieufny względem siebie i nie może ani na chwilę zawiesić swej czujności i to do tego stopnia, że powinien zasięgać opinii kogoś innego, ponieważ bardziej winien się obawiać podstępu ze strony własnego ducha niż ze strony innych; wciąż jest narażony na złudzenia, które sam tworzy. Ta wewnętrzna wojna staje się tym trudniejsza, im bardziej stara się on czynić dobro.

Tej sytuacji może zaradzić jedynie surowa asceza, regulowana przez ścisłe posłuszeństwo. Główną bronią eremity przeciwko mirażowi życia kontemplacyjnego łatwiejszego niż życie czynne musi być jego surowość: życie doskonalsze to życie, które stawia większe wymagania. „Wy, którzyście z Bożą pomocą podjęli trud życia eremickiego, które jest tak doskonałe i tak wzniosłe, winniście praktykować bardzo ścisłą surowość. Wymaga się od was wyłącznie tego, co wielkie, wyłącznie tego, co absolutnie wzniosłe”. Istotną rzeczą odróżniającą eremitów od cenobitów jest właśnie większa surowość życia; życie eremity stanowi jakby wyższy stopień w odniesieniu do życia cenobity ([vita] supergressa). Dlatego eremita ma więcej powinności niż cenobita. Praktyki cenobity stanowią dla niego jedynie minimum, do którego musi zawsze jeszcze coś dodać i czynić rzeczy lepsze: arctiora et perfectiora [‘surowsze i doskonalsze’]. Cała asceza eremicka polega na szczegółowym wprowadzaniu w czyn tego zasadniczego wymagania.

Najlepszy sposób, aby zdołać znieść wielką surowość, polega na wyrzeczeniu się od samego początku wszelkiej przyjemności. W twardych warunkach rzeczy, które innym wydawałyby się surowe, stają się miłe i niewiele się cierpi z powodów, które w łatwym życiu byłyby nie do zniesienia. To przede wszystkim przez wyrzeczenie powściąga się w naturze pragnienie przyjemności i pierwszą dziedziną, w której należy tę zasadę stosować, jest pożywienie: trzeba pościć.

Pożywienie będzie tanie, proste i mało obfite; napój będzie w małej ilości i słaby. Będzie się krzepić ciało pokarmem tylko raz dziennie. Posiłkowi, który winno poprzedzać błogosławieństwo pokarmów, ma towarzyszyć prywatna lektura, jak to jest w zwyczaju eremitów. Po posiłku ma nastąpić dziękczynienie. Nie należy przyspieszać pór posiłków ani troszczyć się o ich jakość, ani przekraczać ilości pokarmu. Będzie się przede wszystkim czuwać nad tym, by powściągać apetyt, spożywać to, co konieczne z całą skromnością i uwolnić się jak najszybciej od tej konieczności jedzenia.

Podobne wskazówki znajdujemy odnośnie do innych spraw: „Sen będzie krótki, ale dostosowane do potrzeb natury… Na posłaniu nie będzie tak delikatnej pościeli, jak się spotyka czasem u cenobitów. Odzienie będzie tanie, szorstkie, niewyszukane, używane, krótkie i będzie go mało – tylko tyle, ile koniecznie potrzeba”. Będzie się używało włosiennicy i praktykowało biczowanie, ale zawsze z umiarem. „Jeżeli ktoś nie potrafi się biczować tak, aby nie być słyszanym przez sąsiadów, może się z tego zwolnić bez skrupułów. Każdy, kto chce, może nosić włosiennicę, albo stale, albo w pewnych okresach. Kto nie będzie chciał, nie będzie musiał jej nosić”. Tak więc umartwienie ciała będzie zawsze kontrolowane rozsądnym umiarem, który jest „przyprawą wszystkich cnót”, omnium virtutum condimentum. Ale umiar nie dyspensuje od surowości, jak przemyślny egoizm chciałby czasem sugerować. Roztropny umiar zabezpiecza surowość przed przerostem miłości własnej i próżnego upodobania w sobie. Utrzymuje surowość na właściwym jej miejscu w hierarchii środków uświęcających i nie pozwala jej wyłamać się spod panowania ducha.

Praca fizyczna, nawet gdy nie jest eremitom potrzebna dla zapewnienia sobie środków do życia, należy do ascezy, ponieważ utrzymuje ducha w pokorze. Jest tym potrzebniejsza eremicie, im doskonalsze życie stara się prowadzić: nic nie może go od niej dyspensować. „Cenobici często starają się z niej zwolnić, czy to dlatego, że muszą przygotować śpiewanie oficjum, albo dlatego, że miejsce temu nie sprzyja, bo klasztor znajduje się w mieście. Ale eremici nie mogą się tłumaczyć ani śpiewem, ani miejscem”.

Pośród wszystkich okazji do umartwienia najlepsze są te, które nie pochodzą z własnego wyboru i których nie wymyśla się sztucznie. Zimno, deszcz, śnieg są nieuniknione w eremach, które potrzeba odosobnienia każe umieszczać w górach. Należy chętnie znosić te niepogody. Okazji do znoszenia z tego powodu przykrości nie brakuje, ponieważ cele nie są połączone z kaplicą krytym krużgankiem, jak to ma miejsce w klasztorach kartuzów. W czasie długich zim każdego dnia i każdej noc przed udaniem się na oficjum liturgiczne będzie się znosić te niedogodności „z miłości dla Chrystusa”. Błogosławiony Giustiniani czyni częste aluzje do zimna. W swoich osobistych notatkach zgromadził nawet elementy do medytacji nad znoszeniem zimna przez chrześcijanina.

Gdy cierpisz z powodu zimna, przypomnij sobie, że Chrystus urodził się w zimie; był okryty tylko lichymi pieluszkami, ogrzewany tylko oddechem zwierząt w stajence, bo nie było dla Niego miejsca w gospodzie. Został ukrzyżowany nago w jeszcze chłodnej porze roku, na wzgórzu wystawionym na wiatry. Pragniesz dowodu, że w mieście, a nawet w domu było zimno i że to zimno odczuwali ludzie nawet ubrani? Przeczytaj Ewangelię: Grzali się przy ogniu, ponieważ było zimno. Pomyśl teraz, jakie zimno znosiło obnażone ciało Chrystusa na Kalwarii. Przypomnij sobie to, co mówią o św. Maurze, że zimą wychodził prawie nago, aby cierpieć od chłodu. Pomyśl o męczennikach, którzy zostali zabici torturą lodowatego zimna: w czytaniach na Wszystkich Świętych czytamy, że wielu spośród nich było dręczonych zimnem.

Asceza eremicka nie zakłada więc nadzwyczajnych umartwień. Wymaga przede wszystkim akceptacji tych umartwień, jakie niesie ze sobą zwyczajne życie i przyjmowania ich z radością. Słowo, którego Giustiniani najczęściej używa dla wyrażenia sposobu, w jaki eremita ma wypełnić swoje obowiązki, to przysłówek: alacriter, który trudno oddać jednym słowem (‘żwawo, ochoczo, z radością’). Eremita winien wypełniać przepisy tego surowego życia z radością, werwą, entuzjazmem. Powinien mieć dobry humor. „Radosny spokój, którym napawa się jego dusza”, winien się odbijać w spokojnych rysach jego pogodnej twarzy. Musi posiadać dar radości (iucunditas) i promieniować nim. Całe jego życie ma tylko jeden cel: „dobrowolnie służyć Bogu w sposób jak najdoskonalszy, z miłości do Chrystusa, w radości ducha”.


Jean Leclercq OSB Sam na sam z Bogiem. Życie pustelnicze na podstawie doktryny błogosławionego Pawła Giustinianiego


Skomentuj

Wybór z I tomu „Filokalii”
Możesz pomóc
Darowizna na rzecz projektu FILOKALIA

Kwota: PLN

Dołącz do nas
Praktyka modlitwy Jezusowej

Zapisz się do newslettera

Dołącz do grona zadowolonych subskrybentów i ciesz się z wartościowych tekstów o modlitwie serca. Na bieżąco będziemy informować o postępie prac nad pierwszym przekładem FILOKALII. W nagrodę otrzymasz darmowe E-BOOKI :)