• FILOKALIA, tom 1

    Filokalię otwiera tekst pseudo-Antoniego Wielkiego. Wydawałoby się, że wszystko jest na miejscu – oto rozpoczynamy duchową przygodę od lektury dzieła pierwszego mnicha. Wielu przed nami wierzyło, że tekst ten rzeczywiście wyszedł spod pióra (czy rylca) Antoniego, dziś jednak wiemy, iż prawdopodobnie mamy do czynienia z dziełem stoickim, filozoficzną zachętą do życia świadomego i cnotliwego. Czy zatem tekst ten winien być odrzucony?



    więcej na temat tomu pierwszego
  • FILOKALIA, tom 2

    Kolejny tom Filokalii prowadzi nas dalej na Wschód, ku mnichom Pustyni Judzkiej i autorom syryjskim. W krąg monastycyzmu, który rozkwitał w klasztorach założonych przez świętego Sabę i jego naśladowców, wprowadza nas Teodor z Edessy, mnich z laury św. Saby w pobliżu Jerozolimy, potem zaś biskup Edessy.



    Więcej na temat tomu drugiego
  • FILOKALIA, tom 3

    W trzecim tomie Filokalii znajdujemy teksty mało znane szerszemu odbiorcy, a jednocześnie prawdziwe perły chrześcijańskiej duchowości i ascetyki. U progu tego woluminu spotykamy się z Filoteuszem z Synaju, mnichem żyjącym prawdopodobnie między IX a XII stuleciem. Być może pełnił urząd przełożonego klasztoru Gorejącego Krzewu u stóp Synaju.



    Więcej na temat tomu trzeciego
  • FILOKALIA, tom 4

    W czwartym tomie Filokalii spotykamy jednych z najwybitniejszych przedstawicieli duchowości hezychastycznej. Wśród nich jednego z trzech „Teologów” chrześcijańskiego Wschodu: świętego Symeona Nowego Teologa, żyjącego w X i XI w. bizantyjskiego mnicha. Jego zaszczytny tytuł w prawosławiu przysługuje tym, których uznano nie za wybitnych teoretyków, lecz praktyków życia chrześcijańskiego; to ci, którzy mówią o Bogu z bezpośredniego doświadczenia.



    Więcej na temat tomu czwartego
  • FILOKALIA, tom 5

    Ostatni tom Filokalii każe nam powracać do niektórych autorów – znów mamy okazję spotkać się z Symeonem Nowym Teologiem czy też z Grzegorzem Synajskim. W tym woluminie Symeon analizuje temat wiary oraz przekazuje naukę, która szczególnie dziś jest wartościowa dla osób żyjących w świecie. Bowiem ten bizantyjski mnich przeczy ówczesnemu stereotypowi, jakoby zjednoczenie z Bogiem i doskonałość dostępne były jedynie tym, którzy usunęli się ze świata.



    Więcej na temat tomu piątego

O samym życiu Hezychiusza nie jesteśmy w stanie powiedzieć w zasadzie nic; nie wiemy nawet dokładnie, w którym okresie trzeba je umieścić. Jesteśmy skazani na poszlaki, które można wysnuć z jego dziełka. Musiało powstać po św. Janie Klimaku (zm. ok. 650) i św. Maksymie Wyznawcy (ok. 580–662), skoro ich pisma są cytowane (choć bez wymieniania imion). Pierwsza wzmianka o Hezychiuszu pochodzi z XIII w.; z tego samego mniej więcej okresu pochodzi najstarsza zachowana kopia dzieła. Nasz autor żył zatem pomiędzy VIII a XIII w., zapewne w klasztorze na Synaju jak zapewnia nas o tym jeden z rękopisów. Być może pełnił funkcję przełożonego (higumena), ale wszystkie te informacje nie są pewne. W każdym bądź razie większość badaczy datuje jego dzieło na przełom VIII i IX w.

Możemy chcieć znaleźć autora w jego dziele. Oznaczałoby to, że będziemy szukać odpowiedzi na pytanie, jakim człowiekiem był Hezychiusz odwołując się do samego tekstu. Z jednej strony możemy zobaczyć człowieka, który jest wrażliwy na otaczającą go przyrodę (np. rozdz. 27, 41, 156), czyta uważnie wcześniejszych autorów (np. rozdz. 2, 65, 144), okazuje delikatność wobec ludzkiej słabości (np. rozdz. 27, 29). Z drugiej strony każdy z tych fragmentów można tłumaczyć nie tyle osobowością Hezychiusza, co jego oczytaniem i posługiwaniem się utartymi toposami literackimi. Oczywiści możliwa jest i trzecia droga: wrażliwy Hezychiusz znalazł drogę do wyrażenia swych poglądów i delikatności swego serca na sposób klasyczny, to znaczy poprzez odwołanie się do autorytetów i cytowanie znanych wszystkim przykładów, co było zgodne z dawną praktyką literacką, gdzie wszelka nowość była podejrzana, a cnotą była wierność tradycji. Wszystko to pokazuje nam jak bardzo nasze sposoby czytania starożytnych tekstów są mylne, a chęć poznania szczegółów życia autora raczej współczesna i obca starożytnym. Nie jest ważne kto powiedział, ale samo nauczanie. W ten sposób Hezychiusz niknie całkowicie naszym oczom nie tylko w za kartami swego dzieła, ale także w cieniu płonącego krzewu.

Wpłać darowiznę

Możesz nam pomóc finansowo wpłacając dowolną darowiznę na rzecz naszego projektu FILOKALIA

Więcej

Podziel się informacją

Prześlij swoim znajomym RADOSNĄ informację o naszym projekcie – podaj dalej…

Więcej

Warto przeczytać

Interesuje Cię temat MODLITWY SERCA? Zajrzyj do naszego zestawienia…

Więcej

Rekolekcje Oddychać Imieniem

Modlitwa Jezusowa jest starożytną praktyką modlitewną, która pomaga każdemu i w każdej chwili żyć w łączności z Panem Bogiem. Jej prostota i głębia sprawiają, że nie ma miejsca, sytuacji, stanu, zawodu, który uniemożliwiałby otrzymanie daru modlitwy nieustannej. Drogą do niej jest wierne i wytrwałe przyzywanie Imienia Jezus. „Niech pamięć o Jezusie złączy się z twym oddechem, a wówczas poznasz pożytek wyciszenia” — powiada św. Jan Klimak. Do praktyki tej modlitwy chcemy zaprosić zarówno tych, którzy ją znają, jak i tych, którzy jej nie doświadczyli.

Patroni medialni